Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt wg ustawień przeglądarki.


artykułach i komentarzach w komentarzach

Losowe zdjęcie

Modlitwa Inna Niż Wszystkie
Dusze uwięzione przy jądrze Ziemi

Pamiętam powieść braci Strugackich pt.;``Przyjaciel z piekła``. Drukował ją swego czasu kolorowy już Świat Młodych. Jedna z postaci powieści pochodziła z planety o większym ciążeniu niż ziemskie. Kiedy szła po trawniku, zapadała się, lekko żłobiąc rowek w gruncie.
Można spotkać i teraz takie Dusze na Ziemi, wcale nie pochodzące z kosmosu, ale tak czarne mroczną czernią i tak ciężkie od czynionej destrukcji, że idą, pogrążone w gruncie lub w podłodze po kostki stóp, a niekiedy i po same kolana.
Jeszcze inne obciążenia mają Dusze przebywające przy jądrze Ziemi. Nie mam na myśli astralnych piekieł, których pełno jest poukrywanych w różnych jaskiniach. Opisane są m.in. piekła Chińskie, Egipskie, Greckie, Rzymskie, spora ilość chrześcijańskich, a każde z innych szefem, z inną obsadą i umieszczone w innej lokalizacji niż konkurencyjne. 
W okolice jądra Ziemi trafiają te Istoty, które wiedzą, że ich długi wobec ludzkości, lub sprzeniewierzenie się Bogu było tak znaczne, że nie ma już dla nich miejsca pośród bliźnich. Przebywanie przy ziemskim jądrze przez Duszę, nie oznacza, że nie ma ona równocześnie inkarnacji na powierzchni. Osobowości mogą sobie radzić wówczas całkiem dobrze. Tyle, że mało kto wówczas nazwie Boga swoim Przyjacielem. Postacie te tworzą rozmaitych pośredników do Boga, lub same otwierają działalność religijno-gospodarczą jako tacy pośrednicy. Często mianują siebie ``jedynymi``pośrednikami. Znajdziemy tu m.in. bałwochwalców, promotorów bóstw, bogiń, hinduskich boskich matek, lingamów, guru, koleżków Boga i nie tylko.


Dodano : 10-04-2018 Przez: s_majda Przeczytano: 116 razy
Komentowanie możliwe jest dla osób zalogowanych.
  • s_majda 11-04-2018 16:23:22

    Kiedyś mi się przez całą noc tylko śniło, że wspinam się po niemal pionowych skałach, jak ze studni  (właśnie z wnętrza jakiegoś, z otchłani jakiejś, nie mając innego wyjścia, bo naokoło ciasno skały, to tylko wspinać się do góry), to było na pewno jakiś czas temu, zanim zacząłem się twórczo modlić do Boga. Wspinałem się i ciągnęło mnie z powrotem do dołu i tak w kółko, całą noc. Zamknąłem oczy i tylko to widziałem. Męczące to było. Z otrzymanego listu.