Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt wg ustawień przeglądarki.


artykułach i komentarzach w komentarzach

Losowe zdjęcie

Modlitwa Inna Niż Wszystkie
Korrida - karma żywego boga. Obciążenia Duszy.
Wstępem do tego art jest tekst pt. ,,Relikwie księdza Popiełuszki" Link
Głównym tematem kilku powiązanych ze sobą artykułów, obok zagłady specjalnie hodowanego i specyficznie zabijanego hinduskiego ludzkiego bóstwa zwanego Merija, obok tematyki ćwiartowania zwłok na sakramenty św, na rozmaite relikwie, jest korrida czyli egzekucja byków, w przedziwny sposób niemal identyczna jak wyżej wymienione już przypadki. Wszystkie 3 wątki należy zatem widzieć , analizować i zrozumieć równocześnie, aby to co je łączy nie umknęło gdzieś, przed uważnym analitycznym umysłem.
Tekst jest w pełni przystępny dla osób nie upierających się zanadto i akceptujących fakt, że Dusze ludzkie inkarnują, ale rozumiejących to, że jednak nie zawsze w ciała ludzi [kobiet, mężczyzn]. To, że dana istota dziś nosi sukienkę, że ubiera się w garnitur u samego Prady nie oznacza, że 100 lat temu na przykład nie biegało się w lasach Amazonki z kopytami i z zakręconym ogonkiem.
Rytuał Korridy i zabijana byka w niczym szczególnym nie różni się od egzekucji praktykowanych przez Majów, Inków, Azteków. Tyle tylko, że jak myśli większość kibiców, ,,dotyka bezrozumnych zwierząt z którymi dla zdrowych emocji można się przed ich śmiercią nieźle samemu zabawić”. Widzowie zarówno w dawnych czasach jak i teraz na Korridzie pokazują się na spektaklach z popcornem, kanapkami. Bawiąc się bez stresu w zacienionych lub skwarnych częściach widowni, popijają wodę , wino. Tak samo działo się, kiedy ciało żywego jeszcze hindusa, człowieka zwanego tu Meria, rozdzierano na części. Tak samo było przy ołtarzach Krety, tak samo jest w XXI Wieku na korridzie. Wpływ kaźni, bólu kozła ofiarnego nie zmienia dobrego nastroju u widzów. Co najwyżej mordowana ofiara może zostać wygwizdana, jak rzymscy gladiatorzy za oporne i nie widowiskowe umieranie.
Podobnie jak kiedyś ludzie Meria, tak korridowe byki są przez śmiercią specjalnie hodowane. Mają własne kilometry pastwisk. Jedzą do syta to co chcą, najpierw z mamusią, a kiedy już podrosną tylko z kolegami. Zależnie od kultury, niektórym Meria pozwalano mieć doświadczenia seksualne przed śmiercią. Kapłanom i świętym wielu religii się tego zabrania. Również do byków nie dopuszcza się żadnych jałówek, aby były bardziej jurne i przed ukończeniem 5-go roku życia okazały to na arenie.
Byki podobnie jak Meria są dobrze oceniane przez weterynarzy. Patrzą oni czy są zdrowe i w pełni sprawne, czy coś ich nie eliminuje z końcowych występów przed publicznością.
Działania egzekutorów podzielono na odcinki czasu, aby zachowali pełną sprawność techniczną. Zazwyczaj jest ich kilku np. 2-3, a czasami więcej. Podobnie przecież bywało i na piramidach indiańskich. Wszak przy masowo składanych ofiarach, kapłan mógł się zmęczyć, nie mówiąc już o publiczności znużonej natłokiem tych samych scen.
Po południu, kiedy większość areny jest już zacieniona, lub przynajmniej skwar nie obejmuje już dobrze płatnych lóż, to pojedyncza widowiskowa egzekucja byka trwa ok. 20 min. Po tym zdarzeniu następuje zmiana ekipy i kto inny zamęcza kolejnego byka. Zespół powraca raz jeszcze i tak cały spektakl trwa łącznie ok. 2 godzin.
Dziś bilet na korridę kosztuje 50-500 Euro, a u koników do 1500 Euro płaconych za obejrzenie działania znamienitych matadorów.
Początkowo bykowi [podobnie jak Meria] wbija się w kark kilka ostrych pik, aby go wstępnie przygotować. Jeśli nie rozumie powagi sytuacji, to w jego szyję pomocnik kata wbija sztylet, a to celem zachęcenia byka do pochylenia głowy. Takie pochylenie można by od biedy skojarzyć z inspirowaniem umierającego do okazania pokory. Zadaniem głównego kata-matadora jest widowiskowe zabicie byka zgrabnym ciosem miecza. Jeśli Matador jest kiepski i dźga bez umiaru to może być wygwizdany, stracić premię lub nie dostać ucha i ogona byka, jakie zwykle sam obcina padłemu zwierzęciu. Zranionego tylko byka, dobija Matador sztyletem, co nie jest dobrze ocenianie na widowni.
[ W historii opisano miejskich urzędowych katów jako ubieranych w stosowne czerwone lub czarne szaty. Istnieje wręcz religijny- duchowy związek zabijającego byka Matadora z kapłanem wszelkiej bałwochwalczej Religii. Widać również kontekst z Religami promującymi męczeństwo. Ubranie Matadora nosi bowiem nazwę ,,Szaty światła”.
Przypomniała mi się znana historia, bodaj z miejscowości Biecz, gdzie ojcowie miasta wystąpili do rajców Krakowa o wypożyczenie im kata do sprawienia kilku więźniów. Krakusy jednak odpisali Bieczanom odmownie, argumentując że kata mają tylko dla zadowolenia mieszkańców własnego miasta.]

W przypadku zranienia kogoś z obsady, pomocy udziela się w miejscowym ambulatorium, wprawioną ręką chirurga. Oczywiście opieka dotyczy jedynie torreadorów. Natomiast byki, podobnie jak Meria, czy dany święty trafiają do innej sali na zaplecze, gdzie oczekujący rzeźnicy obdzierają ofiary ze skóry, patroszą, porcjują. Tak wstępnie przygotowany trafia do odbiorców, odpowiednio:
1) Meria sztafetami biegaczy roznoszony na okoliczne wioski, i kładziony pod pierwsze skibki wiosną oranego pola.
2) Dany święty ,,Jak zapowiedział abp Nycz, mogą je [fragmenty zwłok]otrzymać min nowe kościoły pod wezwaniem ks Popiełuszki. A kuria będzie się starała sprostać ,,ważnym prośbom” kościołów”.
3) Byki rozwozi się ciężarówkami do chłodni restauracyjnych oraz do hurtowni mięsa.

Minęła epoka konsumpcji mięsnych szczątków ofiar ludzkich złożonych w imię zbawienia jak Meria, w imię sprawy jak ks. Popiełuszko. Ćwiartowanie zwłok danego bóstwa/byka/meria/świętego i dzielenie ich na mniejsze porcje, praktykuje się jednak w dalszym ciągu, motywując to na wszelkie sposoby.
Inaczej niż anonimowe byki rozwożone do restauracji, pomordowani widowiskowo lub okrutnie ludzie oraz ich zwłoki, zgodnie z bałwochwalczym procederem są też czczeni w pełnym tego słowa znaczeniu.
Przyjrzyjmy się świętym rozmaitych religii wschodu i zachodu i temu za co są czczeni. Wszak nie za współtworzenie z Bogiem, nie za reklamę miłości, radości istnienia. Ludzi świętych czci się za to jak umarli. Im bliżej im do Spartańskiego okrucieństwa tym kult jest prężniejszy.
Wielu jest czczonych za to, że obcięto im głowę.
Kogoś czci się za to, że niczym sardynki na drucianym grillu, został upieczony na kratach.
Kogoś ugotowano w oleju, innego spalono żywcem. Te wzorce promuje się w wielu religiach jako zachęty do życia i działania.
Im bardziej widowiskowa była kaźń, tym większe świątynie buduje się ku czci danej postaci, tym więcej też wiernych modli się o wsparcie ze strony umarłych i o kolejne cuda. I może o to w tym wszystkim chodzi, aby odciągać ludzi od Boga pełnego miłości, radości istnienia.
Z jakiego tylko powodu wiele osób pragnie to wszystko oglądać na żywo? Można by się pokusić o wstępne wyjaśnienie owego popytu na wszelakie publiczne egzekucje np. wiedźm, bogów, byków, przestępców, dewiantów seksualnych i nie tylko. Przyczynę podał i opisał na 1000 stronach Sir James George Frazer. Jego książka ,, Złota Gałąź” stara się wyjaśnić i zdefiniować, co łączy prawie wszystkie bałwochwalcze religie ze sobą, a także ze współczesnymi religiami o globalnym zasięgu, takimi jak m.in. chrześcijaństwo. Jest to kaźń dokonywana przez wiernych na własnych bogach. Na tych do których się kiedyś modlili, a nawet na tych do których modlą się nadal. Przy lekturze książki jest to zjawisko wprost bijące w oczy.
Obecnie popyt na męczenników danej religii, dawnej lub jeszcze czynnej nie jest tak szeroki jak kiedyś. Ale sporo Dusz nadal pragnie wykazać się daną formą męczeństwa, zwłaszcza jeśli osoby siedzące na widowni, lub bezpośredni oprawcy uważają konkretną Duszę lub jej ziemską inkarnację za boga, bóstwo, świętość i modlą się do nich. Wg opisów z książki ,, Złota Gałąź” takie osobowości muszą/powinny trafić na widowiskową i męczeńską śmierć. XXI wiek to nie jest czas na męczenników ludzkich. Nie za bardzo jednak trafić można na ołtarze po przejściu przez ręce rzeźnika od wołowiny, lub paszteciarza. Jednak sława byka/gladiatora, jaki nie poddał się Torreadorowi, ale został zamęczony, jest tym co wiele Dusz pragnie wpisać w akta swojej chwały. Dotyka to też zapewne Dusz byłych rzeźników, torreadorów i kapłanów jacy np. po zabiciu ok. 5000 byków, dla zmiany nastroju pojawiają się ponownie na arenie przez kolejne 20 minut, w odmiennej całkiem roli i celu.
Możemy się we wzorcu byka zabijanego rytualnie na korridzie, dopatrzeć się wielu pokrewnych tematów, dot. zabijania bóstwa m.in za jego ubóstwienie np. w Egipcie jako Apis. Oczywiście tak widziana karma dotyka 2 różnych osobowości tej samej Duszy, która wciela się w ciało byków. Inną formą karmy za ubóstwienie dowolnej postaci jest karma Downa lub idioty. Rodzice takich kalekich dzieci, mogli być nimi w przeszłości robiąc zeć jakieś bóstwo wszelkich płci. Dziś mają tu boską podpowiedź-,,Zobaczcie kogoś cie sami stworzyli..."

Z tematyką ludzkich ofiar koresponduje min. film pt ,,Igrzyska Śmierci". Przedstawia się to jako powieść dla młodzieży z gatunku science-fiction napisaną przez Suzanne Collins.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Igrzyska_%C5%9Bmierci
Film podobnie jak sama książka dostarcza widzom dreszczyku emocji podobnych do tych jakie znane są kozłom ofiarnym a w tym Meria i nie tylko im.



Dodano : 13-12-2014 Przez: s_majda Przeczytano: 1113 razy
Komentowanie możliwe jest dla osób zalogowanych.
  • s_majda 15-12-2016 23:01:24

    Jako pokłosie ostatniego filmu o nieprzytomności Link, przerobiłam intencje pt "namowy, sugestie, wpływy", które przedtem opuściłam. Spłakałam się przy nich równo, a przy okazji wyszło wspomnienie, a właściwie strach, że znowu moje ciało zostanie zjedzone jako żywy bóg w rytuale opisywanym kiedyś przez Sławka M. W jednej chwili poczułam swoją więź z ziemią orną (jakaś część świadomości tam została), poczułam powiązanie, połączenie z tymi wszystkimi, którzy zjedli kawałek mojego ciała i konieczność a nawet przymus oddawania im wszystkiego w tym energii szczęścia, dostatku itp. Jestem trochę oszołomiona tym doświadczeniem.

    Proszę podpowiedzcie co powinnam z tym zrobić. Oddałam na pokłonie kapłana, który dokonał rytuału, przeprosiłam Boga za bałwochwalstwo, oddałam tych którzy mi to wmówili, zachęcili, oddałam nieprzytomność. Oddałam nici którymi byłam związana z tymi ludźmi. Mimo wszystko czuję, że jeszcze coś należy uwolnić, tylko co? . Jola