Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt wg ustawień przeglądarki.


Modlitwa Inna Niż Wszystkie

Prawdziwe znaczenia słów – intencje cz. 1

Opracowali: Sławomir Majda, Małgorzata Krata. Identyczny, powtarzający się fragment, stanowiący rdzeń idei, brzmi następująco: ,,bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie”.

Zorganizowane uwalnianie się od ciężarów – linki do tekstów, informacje o nagraniach, praca z intencjami, technika smyczkowa > Link.

Kwestie techniczne dotyczące idei i konstrukcji zdań podczas pracy z intencjami.
Sztuka. 
„800 intencji oczyszczających” Link . „Schemat jednozdaniowy dla intencji”. Link . Film „Ukłon po wykonaniu intencji”. Link . 

Słowo „–nie” dodane do jakiegoś słowa podczas pracy z intencjami oznacza, że ​​warto wyrazić je również w jego przeciwstawieniu, a nawet znaleźć i wypowiedzieć na głos wszelkie synonimy, które przychodzą na myśl wraz z ich przeciwieństwami. Na przykład — mówiąc: być biednym, być chorym , dobrze jest powiedzieć to również z jego przeciwieństwem: być biednym, być chorym, nie być biednym, nie być chorym. Pozwala to na możliwie najszersze rozciągnięcie danego wzorca, dotykając różnych aspektów, w tym jego przeciwieństwa. Warto również wiedzieć, że dusze często myślą lub twierdzą, że nie mają takich przeciwstawnych wzorców — na przykład, że nie są bałwochwalcami w danym przypadku (w danym słowie). Inny przykład:
dusza kobiety zaprzecza, że ​​kiedykolwiek była złą matką. Dlatego dodanie tutaj formy przeczącej — 
nie być złą matką — może pozwolić jej zrozumieć stan, w jakim się znajduje.
Bycie złą matką, —nie być złą matką — „—Och, absolutnie nie, nigdy w życiu! To z pewnością nie są moje wzorce. To, co robię, jest moją prywatną sprawą”. [—Dusza bardzo często tak o sobie mówi i myśli.]

1. Naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, zaufania, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony samego Boga oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
2. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony wszelkich płci ludzi, Dusz, istot, bytów, tworów, zwierząt, roślin, kosmitów i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
3. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. wszelkiego rodzaju, znaczenia, gatunku, płci i form istnienia m.in. aktywnych i nieaktywnych bóstw, bogiń, boskich matek, boskich ojców, boskich synów, boskich córek, boskich rodzin, Goauldów, koleżków Boga, bogów, półbogów, Asurów, Świętych, guru, mistrzów, nauczycieli, Mesjaszy, aniołów, a w tym astralnych m.in. Archaniołów, cherubinów, serafinów, astrali, władców, zarządców, właściciel i twórców światów astralnych i drzew Dusz, proroków oraz środowisk działających samodzielnie lub poprzez pośredników i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
4. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. fizycznych i astralnych węży, robaków, drapieżników, wirusów, szkodników, grzybów, pleśni, owadów, drobnoustrojów, bakterii, mikroorganizmów i makroorganizmów, jaszczurów, pasożytów, symbiontów, lokatorów naszej i cudzej energetyki oraz ze strony m.in. wszelkich duchów, demonów, strzyg, istot opętujących, mitycznych stworzeń, mitycznych istot i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
5. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. naszych i cudzych wszelkiego rodzaju cudotwórców, uzdrowicieli, znachorów, bioenergoterapeutów, lekarzy ciała i Duszy, od cudownych boskich uzdrowień, od właścicieli, zarządców, fanatyków i struktur różnych praktyk inicjacyjnych m.in. religijnych, parareligijnych oraz takich jak Reiki, od wiedźm, magów, szamanów, wizjonerów, wyroczni, od znaków na niebie i ziemi, od czarownic, czarowników, od magii, od żywiołów, joginów, tantryków, i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
6. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. wszelkich ustanawiających kryteria czystości, winy, zasługi i gotowości, a w tym oświeconych, oświecających, wybielających i odpowiednio zaczerniających siebie i innych m.in. ludzi, Dusz, istot, części naszej i cudzej Duszy i istoty, od tych dążących do nirwany, do zbawienia, wyzwolenia, odkupienia osiągających je, od wielbicieli i twórców wszelkich kompresji astralnych, wszelkich niebios, piekieł, rajów, czyśćców, światów astralnych i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
7. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. wszelkich ateistów, agnostyków, heretyków, wyznawców bahaizmu, religii plemiennych, wielobustwa, animizmu, totemizmu, taoizmu, shintō, sikhizmu, dżinizmu, ahinsa, ayyavazhi, wyznawców Wicca, wyznawców buddyzmu, druidyzmu, voodoo, theravady, mahajany, chan, zen, sŏn, amidyzmu, Szkoły Czystej Krainy, tendai, shingon, buddyzmu tybetańskiego, ningma, kagju, sakja, dzionangu, gelug, Bon i nie tylko oraz od ich kapłanów, twórców, wyznawców, promotorów i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
8. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. Jezusa, Apostołów, ojców kościoła, Wszystkich Świętych, Ojcze Nasz, Ducha Świętego, jak również m.in. wyznawców, twórców, kapłanów i zarządców wszelkich sekt chrześcijańskich m.in. starokatolicyzmu, kościołów utrechckich, kościołów narodowych, mariawityzmu, katolicyzmu, wschodniego katolicyzmu, grekokatolicyzmu, kościoła rzymskokatolickiego, sedewakantyzmu, konklawizmu, palmariznizmu, lefebrystów, anglikanizmu, prawosławia, od kościołów bizantyjskich, cerkwi prawosławnych, staroobrzędowców, popowców, bezpopowców, skopców, starokalendarzowców, kościołów orientalnych, koptów, Syryjczyków, kościołów asyryjskich, adwentystów, milleryzmu, anabaptyzmu, wyznawców arianizmu, baptyzmu, braci morawskich, braci polymuckich, husytyzmu, kalwinizmu, kongregacjonizmu, prezbiterianizmu, kwakrów, luteranizmu, monnonityzmu, metodyzmu, pentekostalizmu, salwacjonizmu, unitarianizmu, waldensów, amiszów, restoracjoizmu, ruchu babackiego, Świadków Jehowy, Zrzeszenia Wolnych Badaczy Pisma Świętego, Świętych Ruchów Misyjnych, wyznawców unitaryzmu, mormonów, Kościołów Jezusa Chrystusa w Dniach ostatnich, Społeczności Chrystusa, afrochrześcijaństwa jak aladury, harrizmu, kimbangizmu, lumby i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
9. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. wyznawców, twórców, kapłanów i zarządców m.in. kosmologi, praktyk ascetycznych, koncepcji czystości i skażenia, zniewolenia a w tym m.in. dżinizmu, digambarów, sthankawasi, śwetambarów, gnostyków, wyznawców manicheizmu, mandeizmu, ze strony wszelkich odłamów i sekt m.in. wiszniuzmu, krysznaizmu, śiwaizmu, lingajatów, śaktyzmu, mazdaizmu, religii perskich, mazdakizmu, mitraizmu i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
10. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony wyznawców, twórców, kapłanów i zarządców świata Islamu m.in. alawitów, alewitów, charydżytów, sunnitów, szyitów, immaitów, ismalitów, zajdytów, wyznawców sufizmu, Ahmadiyya, czarnego islamu, Maurów, Narodu islamu, drudyzmu, ahl-e-hakk, zikrytów, skrypturalizmu, koranizmu, jezydyzmu i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
11. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. promotorów, twórców, kapłanów i wyznawców wszelkich sekt i frakcji judaizmu: m.in. felaszów zwanych czarnymi żydami, judaizmu mesjanistycznego a w tym chasydzkiego, judaizmu konserwatywnego, ortodoksyjnego, postępowego, rekonstrukcjonistycznego, karaimizmu, mozaizmu, samarytanizmu i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
12. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. twórców, organizatorów, zarządców i wyznawców tzw. nowych ruchów religijnych, duchowych i parareligijnych, charyzmatycznych jak m.in. babizmu, bahaizmu, czeondoizmu, kaodaizmu, szejkersów, Kultów cargo, Falun Gong, Modekngei, New Age, Realizm, Rastafari, Scjentologi, Metody Quan Yin, Wicca, „Jam Jest”, Asatriuzmu, Hellenizmu, Słowanowierstwa, Inteligentnej Jogi Międzynarodowej, Medytacji Transcendentalnej, Misji Boskiego Światła, Międzynarodowego Towarzystwa Świadomości Kryszny, Neo-Sannyasmu (Osho), Radha Soami, Sathya Sai Baby, Swaminaryan Faith, Harrizmu, konfucjanizmu, santerii, sikhizmu, shinto, taoizmu, zaratusztrianizmu i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
13 oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony promotorów, twórców, kapłanów, zarządców i wyznawców wszelkich m.in. wierzeń, religii, sekt i frakcji oraz mieszkańców Superkontynentów, kontynentów oraz prehistorycznych, pierwotnych i mitycznych krain takich jak m.in., jak Pangea, Gondwana, Atlantyda, Lemuria, Mu, Gobi, religii rodzimych Afryki, Australii, Oceanii, Azji, Europy, obu Ameryk i innych miejsc na Ziemi, i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
14. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. wszelkiego rodzaju m.in. tyranów, despotów, socjopatów, katów, terrorystów, szantażystów, sędziów, prawników, prokuratorów, oskarżycieli, panów, władców, zwierzchników, przełożonych, pracodawców, współpracowników, klientów, płatników, manipulatorów, hipnotyzerów, królów, książąt, dworów, doradców, posłańców, notariuszy, sekretarzy, struktur władzy państwowej, religijnej, administracyjnej oraz ze strony wszelkich twórców, promotorów rozmaitych destrukcyjnych wynalazków i praktyk a w tym takich jak wszczepienne substancje, wirusy, pasożyty, bio-roboty, artefakty, jak gry i zabawy takie jak Jumanji, Kamienie Nieskończoności, Pierścienie władzy, Gry o Tron i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
15. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony wszelkiego rodzaju cywilizacji m.in. węglowych, krzemowych, kryształowych, energetycznych, materialnych oraz

m.in. wszelkich planet, konstelacji, kosmosu, gwiazd, księżyców, komet, asteroid, galaktyk, pyłu kosmicznego, czarnych dziur, słońc, ciał niebieskich od ich ruchów, położenia, oddziaływań m.in. grawitacyjnych, energetycznych, promieniotwórczych i symbolicznych oraz ich wszelkich m.in. właścicieli, zarządców, twórców, najemców, użytkowników i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
16. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony wszelkiego rodzaju, wielkości, znaczenia naszych i cudzych m.in. amuletów, talizmanów, strojów, artefaktów, gadżetów, przedmiotów oraz instrumentów plazmowych, muzycznych, magicznych i niemagicznych, od pierścieni, pieczęci, różdżek, eliksirów, ziół, dymów, kadzideł, pieśni, mantr, Świętych tekstów, roślin, zwierząt, metod wróżbiarskich, obrzędów, zabobonów, od komunii Świętych, od ofiar składanych komuś/czemuś, dewocjonaliów, obrazów, figur, rzeźb, malowideł, stanów odurzenia, sakramentów, narkotyków, słodyczy, uzależnień, alkoholi, ekstaz duchowych i fizycznych, szamanizmu, mistycyzmu, wszelkich utopii, ucieczki od rzeczywistości lub podporządkowania się obietnicom spełnienia, zbawienia, mocy lub doskonałości i nie tylko oraz m.in. ich wszelkiego rodzaju twórców, promotorów, właścicieli, użytkowników, beneficjentów, i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
17. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony wszelkiego rodzaju, wielkości, znaczenia m.in. wszelkich form i przyczyn zniewoleń, uwięzi, uwikłań jak m.in. sieci, lin, kajdan, smyczy, obroży, karcerów, więzień, klatek, haków, dybów, ośmiorniczek, piramid, protomolekuły, struktur działających jawnie lub skrycie, tymczasowo lub trwale, punktowo lub systemowo, ich odpowiedników, zamienników i nie tylko oraz ich wszystkich m.in. entuzjastów, twórców, promotorów, beneficjentów, ofiar, strażników, świadków i wyznawców i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
18. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony wszelkiego rodzaju, wielkości m.in. obrzędów, kultów, nominacji, namaszczeń, pozwoleń, wytycznych, umów, przysiąg, przyrzeczeń, kontraktów, nakazów, zakazów, cyrografów, misji, ślubowań, paktów, aktów, porozumień, traktatów, innych form formalnego lub symbolicznego wiązania woli – funkcjonujących poprzez nadawanie mocy zobowiązującej danemu słowu, gestowi lub aktowi, przez sankcjonowanie posłuszeństwa i nieposłuszeństwa, regulowanie dostępu, statusu i odpowiedzialności, utrwalanie zależności poprzez obietnicę, groźbę, nagrodę lub karę oraz normalizowania podporządkowania jako prawa, obowiązku, misji lub przeznaczenia i nie tylko oraz tego wszelkich m.in. twórców, promotorów, beneficjentów, kapłanów, strażników, ofiar, świadków i wyznawców i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków

19. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony naszych i cudzych, a w tym również licencjonowanych m.in. strażników, weryfikatorów, windykatorów, mediatorów, komorników, pośredników, świadków, twórców, założycieli, ochroniarzy, przedstawicieli opozycji, cenzorów, promotorów, beneficjentów, ofiar naszych i cudzych działań, zamiarów, przejawień i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
20. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. wszelkiego rodzaju, wielkości, znaczenia, płci, rasy, gatunku m.in. rodziców, wychowawców, wychowanków, nauczycieli, małżonków, kochanków, dzieci, rodzeństwa, sióstr, braci, cioć, wujków, kuzynów, całych rodów, rodzin, społeczności, warstw społecznych, dziadków, babć, krewnych i niespokrewnionych, od osób tej samej lub odmiennej płci oraz ze strony naszych i cudzych m.in. elementów budowy fizycznej i energetycznej, narządów, tkanek, komórek, atomów, przetworników, układów i zespołów biologicznych, fizycznych, chemicznych, energetycznych, zegarowych, cyfrowych, ich mechanizmów działania, sprzężeń zwrotnych i stanów granicznych, wszelkich programów sterujących nimi na wszystkich poziomach, przestrzeniach, płaszczyznach, elementach i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
21. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, przekonań, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony wszelkiego rodzaju, znaczenia, rangi, poziomu, płci m.in. stowarzyszeń, bractw, wspólnot, komun, szkół, związków, organizacji, struktur zbiorowych a w tym m.in. administracyjnych, wojskowych, cywilnych, świeckich, medycznych, finansowych, religijnych, mesjanistycznych, duchowych, gospodarczych, publicznych, politycznych, przestępczych, wywiadowczych, seksualnych, narkomańskich, pijackich, państwowych, globalnych, kosmicznych, wielowymiarowych, czasoprzestrzennych i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
22. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. pogody, przyrody, żywiołów, pory dnia i nocy, pory roku, daty, kalendarzy. astrologii, astronomii, numerologii, meteorologii, temperatury otoczenia, ciśnienia, częstotliwości, fal, cykli, kolorów, dźwięków, rytmów, wibracji, wilgotności, wysokości Słońca na niebie, od czynnika czasu i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
23. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. naszych i cudzych kodowań, od myślokształtów, blokad, obciążeń, wzorców, punktów widzenia, sposobów rozumienia, od uwikłań, krzyży i węzłów karmicznych, od karmicznych postaci, relacji, schematów, od zmów milczenia, od cykli planetarnych, od koła karmy, od koła fortuny, od figur geometrycznych płaskich, przestrzennych, od anomalii, od lustrzanych odbić, od losu, przypadku, kumulacji, od loterii, statystyki, sprzężeń zwrotnych, od szczęścia, pecha, klątw, uroków, liter, słów, znaków, symboli, cyfr, liczb, alfabetów, mandal, tatuaży, od efektów potwierdzenia, od magazynów obciążeń i wzorców, od wyznaczników, ozdobników, czipów, urazów, kalectw, chorób, od pustki, próżni, nicości w umyśle i życiu oraz od ich wytwórców, promotorów, ofiar, beneficjentów i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków

24. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko poprzez normalizację roli człowieka i Duszy jako obiektu kultu w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości, zamysłów i odpowiednio ich braku ze strony m.in. naszych a przez nas cudzych wszelkich bałwochwalczych postaci, czynów, intencji, zamysłów, wzorców, nawyków oraz ze strony tych, co modlą się do nas jak do bogów, do bóstw, do istot nie z tego świata, do mistrzów, Świętych, do oświeconych, do istot astralnych; oraz ze strony traktujących nas, lub innych jako pośredników do Boga, pośredników do wszelkich bóstw, bogiń; oraz ze strony czczących nas, wychwalających nas, wielbiących nas; oraz ze strony tych, którzy modlą się za nas do bóstw, bogiń, kosmitów w naszym imieniu, w naszych sprawach, dla dobra naszego i odpowiednio ze strony tych, którzy w modlitwach nam złorzeczą, rzucają klątwy i uroki, którzy chcą się mścić na wszelkie sposoby i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
25. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony wszelkich m.in. odmian, stowarzyszeń, grup, kręgów, nurtów ideologicznych, rytualnych i operacyjnych m.in. demonicznych, satanistycznych, lucyferańskich, wojennych, wojskowych, magicznych, czarno-magicznych, tantrycznych, czarno-tantrycznych, biało-astralnych, grup płomieni, Ścieżki Lewej Ręki oraz od m.in. szoku bojowego, od pogromów, zamętu, od czarnych słońc, nekromantów, istot mroku, istot ciemności, sił zła, demonów, władców piekieł, diabłów stróżów, kainitów, Szatana, Lucyfera, Belzebuba, Kali, strzyg, istot i Dusz jakie upadły, istot rogatych, krnąbrnych, kłamliwych, agresywnych, napełnionych pychą, egoizmem, i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
26. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony wszelkiego rodzaju, wielkości, rasy, znaczenia i płci uwarunkowań związanych z seksualnością, popędem, rolą i zachowaniem, a w tym m.in. seksoholików, lesbijek, gejów, transwestytów, gwałcicieli, sadomasochistów, celibantów, eunuchów, burdelmam, alfonsów, prostytutek, dewiantów, zboczeńców, pedofilów, zoofilów, koprofilów, koprofagów, kazirodców, panseksualistów, cykli hormonalnych, od chowu wsobnego i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
27. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko z powodu m.in. naszych i cudzych działań związanych z Końcem Świata, w okresie 2012 roku, z innymi Końcami Świata z poszukiwaniem Boga i sensu ostatecznego, z Apokalipsami, Armagedonami, z końcami cywilizacji, epok, porządków, z działaniami naszymi i Boga w obszarze kosmicznego jaja i w trakcie kolejnych Eonów, z tworzeniem lub z blokowaniem działań nadzwyczajnych, a także poprzez cykliczne resetowanie znaczeń, odpowiedzialności i tożsamości w obliczu oczekiwanego lub odraczającego się kresu, nowego początku lub ponownych narodzin i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
28. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. bycia tymi, którzy potrzebują jasnych znaczeń, czytelnych zasad, zgodności słów z czynami oraz możliwości rozpoznawania, co jest prawdą, kłamstwem, dobrem, krzywdą, odpowiedzialnością, miłością, lojalnością i zdradą, co oznacza słowo Bóg, a co bogowie, boginie i bóstwa; odpowiednio funkcjonowania najlepiej w rzeczywistości, w której ustalenia posiadają określoną treść, granice nie zmieniają się zależnie od nastroju, a te same działania są oceniane według tych samych kryteriów bez względu na to, kto ich dokonuje; odpowiednio zderzania się z ludźmi, którzy uznają znaczenia, normy, zasady i oceny za płynne, sytuacyjne oraz zależne przede wszystkim od aktualnych potrzeb, interesów, emocji i układu sił; odpowiednio odkrywania, że to, co dla nas pozostaje faktem, dla innych może być jedną z wielu wersji, to, co nazywamy zobowiązaniem, może być przez nich traktowane jako chwilowa deklaracja, a to, co uznajemy za trwałą zasadę, może obowiązywać jedynie do chwili, w której staje się niewygodne; odpowiednio doświadczania dezorientacji w relacjach z osobami, które raz przedstawiają określone zachowanie jako dobre, a innym razem jako złe, zależnie od tego, czy same na nim korzystają, czy ponoszą jego skutki; odpowiednio obserwowania, że to samo kłamstwo jest potępiane u przeciwnika, a usprawiedliwiane u osoby bliskiej, ta sama zdrada nazywana nikczemnością wobec nas, a koniecznością, gdy to my jesteśmy zdradzani przez osobę chronioną przez system; odpowiednio oczekiwania, że zasady będą symetryczne i wzajemne, podczas gdy inni uznają je za narzędzia obowiązujące głównie osoby słabsze, zależne lub pozbawione możliwości sprzeciwu; odpowiednio odkrywania, że od nas wymaga się prawdomówności, lojalności, cierpliwości, wybaczenia i odpowiedzialności, lecz osoby stawiające te wymagania nie czują się zobowiązane do postępowania według tych samych standardów; odpowiednio zderzania się z relatywizmem używanym nie do uczciwego rozumienia złożoności życia i wypowiadanych słów, lecz do unikania jednoznacznego nazwania krzywdy, winy i odpowiedzialności; odpowiednio słyszenia, że „każdy ma swoją prawdę”, kiedy istnieją możliwe do sprawdzenia fakty, że „obie strony są winne”, kiedy jedna ze stron przez długi czas stosowała przemoc, albo że „nic nie jest takie proste”, gdy złożoność ma jedynie zasłonić oczywiste nadużycie; odpowiednio przeżywania bezsilności wobec tych, którzy nie odpowiadają na treść zarzutu, lecz podważają możliwość ustalenia jakiejkolwiek prawdy; odpowiednio doświadczania rozmów, w których każde zdarzenie można wyjaśnić na nieskończenie wiele sposobów, a żadna interpretacja nie prowadzi do konsekwencji, przeprosin, naprawienia szkody ani zmiany zachowania; odpowiednio próbowania ustalania wspólnego punktu odniesienia z postaciami, które nie chcą go posiadać, ponieważ stałe kryteria ograniczałyby możliwość zmieniania własnej wersji wydarzeń; odpowiednio wielokrotnego wracania do faktów, dat, słów, obietnic i skutków, podczas gdy rozmówca przenosi uwagę na intencje, emocje, rzekome nieporozumienia, cudze niedoskonałości albo nieuchwytną złożoność sytuacji; odpowiednio oczekiwania, że wyjaśnienie sprzeczności doprowadzi do jej uznania, podczas gdy osoba relatywizująca traktuje sprzeczność jako jeszcze jedną wersję możliwą do obrony; odpowiednio tracenia energii na dowodzenie, że dwa wzajemnie wykluczające się twierdzenia nie mogą być jednocześnie prawdziwe w tym samym znaczeniu, jeśli druga osoba nie dąży do spójności, lecz do zachowania przewagi; odpowiednio doświadczania, że umowy ustne, obietnice i wspólne ustalenia zostają później reinterpretowane zgodnie z aktualnym interesem rozmówcy, słyszenia zatem, że czegoś nie obiecywano, że słowa miały inne znaczenie, że kontekst się zmienił albo że dosłowne rozumienie wypowiedzi świadczy o naszej sztywności; odpowiednio pozostawania w relacji, w której nie można oprzeć bezpieczeństwa na żadnym komunikacie, ponieważ jego sens może zostać zmieniony po fakcie i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. naszej Duszy, całej naszej istoty i nie tylko oraz od bycia zdrowymi, lub chorymi fizycznie, energetycznie, stabilnymi lub rozchwianymi lub chorymi psychicznie-umysłowo, chorymi uleczalnie, lub przewlekle, lub nieuleczalnie oraz od bycia osobami kalekimi, osobami z urazami, osobami niedomagającymi, chorymi bezpośrednio lub posiadającymi objawy lub skutki karmiczne, skutki wsobne m.in. rozmaitych chorób, dolegliwości, ułomności, od obciążeń genetycznych, epigenetycznych, środowiskowych i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków


Opublikowano: 13/09/2026
Autor: Sławomir Majda
Kateogrie: Psychologia - bycie sobą


Komentarze

Dodaj komentarz