Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt wg ustawień przeglądarki.


artykułach i komentarzach w komentarzach

Losowe zdjęcie

Modlitwa Inna Niż Wszystkie
Łapacze Dusz. Modlitwa uwalniająca
Na stronie Cudownego portalu możemy znaleźć wiele opisów uwikłań osób ( ich Dusz) pochodzących z dalekiej przeszłości. Niektórzy pamiętają jak związano ich anielskie skrzydła, ręce kiedy jako bezcielesne Dusze przebywali w światach astralnych. To są wspomnienia sięgające bardzo odległych w czasie zdarzeń. Wielokrotnie opisano, że to zdarzało się przed pierwszym wcieleniem Duszy.
Tak sam myślałem jeszcze niedawno, bo skoro ludzie piszą, że pamiętają ...

Jakoś zimą tego roku przyszła wieść od znajomej osoby, że właśnie związano w astralu jakiegoś Anioła Stróża posiadającego skrzydła. Spętało go sznurami, jak barana, kilku astralnych cwaniaczków. Po modlitwie wstawienniczej, węzy zostały usunięte, mocą bożej Miłości. Aniołek nabrał się na bajeranckie gadki spryciarzy. Uwierzył w ich przekazy i osłabła w nim wiara w ochronną moc Boga.
W poprzednich wcieleniach innych awatarów mojej nieśmiertelnej Duszy, oraz samą Duszę spętała wielokrotnie ta sama istota. W Indiach, nogi i ręce a w Chinach skrzydła.
Tak spętano jednostki. Do działań masowych stosowane są sieci astralne.
Sieć marketów, sieć rybacka, sieć dystrybucyjna angażuje wiele osób, ale też pozyskuje wielu klientów. Właścicielowi przynosi krociowe zyski poprzez minimalizację nakładów w stosunku do korzyści. Ile się trzeba napracować łowiąc na wędkę rybki. Sieć zbiera jak leci, małe i duże okazy.
Dnia 30 maja 2008 r. jechałem w podróż służbową i bardzo mi się spieszyło, kiedy pokazano mi 2 znajome Dusze, jak stanęły nad moją głową z astralną siecią. Przymierzały się aby ją zarzucić na mnie. Podchodziły do mnie przez kilka godzin. Przyszła informacja, że szykują się także dla innych.
Jechałem nieuważnie, gubiąc się w przemyśleniach co robić. Najpierw ochrona boska przed działaniem osób i ich Dusz.
Później na chłodno pojawiła się sugestia o Sądzie Bożym.
Sieć astralna rzucana jest przez grupę i na inną grupę odbiorców. To przekaz energii sięgający aż do ludzkiego serca. Czasami odbierana jest nawet wiara, że Bóg istnieje. Sieć rzucana przez Archanioły podczas czytania ich przekazów jest fioletowa. Oni przedstawiają się jako boscy posłańcy i pośrednicy. Sieć zademonstrowana mi w maju jest mocniejsza i ma inny kolor. Sieć zainicjowana została przez Duszę inkarnowanego Anioła, któremu po modlitwie wstawienniczej Bóg odbudował Skrzydła (jesienią 2007 r.). Manipulacja ma w związku z użytymi mocami Anioła bardzo silny przekaz energetyczny.

Sieci do łapania Duszy nie stworzyły strzygi, demony, sataniści a mała grupka ziemskich Skrzydlatych Aniołów, w której nie dla każdego już jest miejsce. Grupa która część innych ludzi pragnie potępiać i zawładnąć nimi.
Jak to jest, że Boży Anioł, istota Bożego światła z wielką pompą i hukiem ogłasza światu, że wg nich "Bóg nie istnieje, że Boga nie ma"? Jak to jest, że Boży Anioł, który pół roku temu odzyskał swoje Skrzydła, nagle zmienia front i próbuje zniewolić innych ludzi, inne Dusze, inne osobowości? Jak to jest, że Boży Anioł, stając się jednym z bożym światłem i osiągając pełnię w bożej Miłości ogłasza światu, że ,,Boga nie ma""?
To dzieje się na naszych oczach, toczy się teraz nie za 2000 tysiące lat. Chodzi o program na jutro, na dziś i na następne wcielenia. Bóg posiada taki program dla każdego człowieka, dla każdej Duszy. Astralne sieci, sznury są w tym planie konkurencją. To indywidualne koncepcje. Ziemski Skrzydlaty Anioł aby zawładnąć Duszami przedstawił program inny, niż ma dla nas Bóg. Nie może zatem przyznać się do współpracy z Bogiem więc ogłasza, że ,,Boga nie ma"".
Jak to jest, że władza tak uderza do głowy? Dusza tegoż Anioła (jego grupy) stworzyła program (sieć) łowienia innych Dusz dla siebie. Tu są walki o inne Dusze tu jest pewność spełnienia, osiągnięcia przemyślanych rezultatów. Kilka Skrzydlatych Aniołów uznało, że o Bogu lepiej nie mówić innym, bo inni mogą uzyskać to samo. Dziś każdy może mieć darmo otwarte skrzydła, otwarty czakram serca. Kiedy władzę nad wiedzą i prawdą przejmie garstka ludzi, za skrzydła czy czakram będzie trzeba zapłacić uległością Duszy.


Ja Sławek dokładam starań. aby to było ostatnie wcielenie mojej Duszy. Czy się powiedzie, czas pokaże. Nie pragnę jednak dla siebie i mojej Duszy ewentualnych ponownych narodzin w miejscu gdzie jakiś kolejny zakłamany mitoman, dla własnej korzyści rzuci astralną sieć i ponownie ogłosi światu, swoje objawienia, że Boga nie ma.
Można się szarpać z następnymi łapaczami Dusz, znajdując każdego po kolei.
Myślę jednak o rozwiązaniu systemowym. Myślę o pełnym bezpieczeństwie dla ludzi i dla naszych Dusz. Niezależnie od tego, czy nadejdzie kolejne wcielenie, ja Sławek chcę dla siebie zawsze i wszędzie pełnej wiedzy o Bogu. Nikt nie ma prawa indywidualnie lub systemowo odbierać mi rzetelnych informacji o Bogu, ani wiary w bożą ochronę.

Takie kompleksowe rozwiązanie problemu możliwe jest gdy energia modlitwy będzie na tyle mocna aby przełamać wszystkie bariery stworzone przez Łapaczy Dusz, wytwórców sieci i producentów rozmaitych sznurów do wiązania Dusz.

Z uwagi na zagrożenia obejmujące wiele istot, zastosowałem Wniosek o Sąd Boży z formułą ,,W imieniu całej Ludzkości.....”
Mam prośbę do czytających o podobną modlitwę, o uważne i głośne przeczytanie tekstu poniższej modlitwy. Robisz to dla siebie i własnej Duszy, czytasz także dla innych.

Otwórz teraz Boże moje serce oraz moją Duszę na Sąd Boży.
Boże stwórczej siły Miłości. Ja i moja nieśmiertelna Dusza -w imieniu całej ludzkości, oddajemy teraz Tobie do dyspozycji Sądu Bożego wszystkie Dusze, wszystkie istoty konstruujące i wymyślające pułapki, sieci i sznury na inne Dusze, na inne istoty, oddajemy Tobie wszystkich Łapaczy Dusz. Proszę Boże dokonaj teraz Twojego Osądu Bożego pomiędzy mną, moją Duszą a wszystkimi Duszami, wszystkimi istotami konstruującymi i wymyślającymi liny, sieci, pułapki na inne Dusze, na inne istoty. Boże stwórczej siły ja i moja nieśmiertelna Dusza prosimy, abyś zdjął z nas teraz wszystkie sieci, kajdany, sznury i inne pułapki w które usidlono kiedyś Duszę i jej ziemskich awatarów.

Boże stwórczej siły Miłości -w imieniu całej ludzkości proszę o zneutralizowanie teraz wszystkich stworzonych i wymyślonych przez innych pułapek i sieci na Dusze, pułapek i sieci na istoty astralne, pułapek i sieci na ludzi.
Boże stwórczej siły Miłości -w imieniu całej ludzkości- proszę daj twórcze konstruktywne zajęcia, istotom jakie do tej pory wytwarzały i wymyślały rozmaite pułapki, sieci i liny do łapania innych Dusz, innych istot.

Najpierw dobrze jest rozliczyć się pomysłów własnej Duszy dot. łapania innych.

Boże stwórczej siły ja i moja nieśmiertelna Dusza oddajemy teraz Tobie do dyspozycji Sądu Bożego siebie za każde, za potencjalne nawet konstruowanie i wymyślanie pułapek na inne Dusze, na inne istoty. Proszę Boże dokonaj teraz Twojego Osądu Bożego pomiędzy mną, moją Duszą a wszystkimi Duszami, wszystkimi istotami, które mogły kiedyś zostać uwięzione, w skonstruowane i wymyślone przez moją Duszę lub jej awatarów liny, sieci, pułapki na inne Dusze, na inne istoty.
Boże stwórczej siły Miłości proszę o zneutralizowanie teraz wszystkich stworzonych i wymyślonych moich pułapek na inne Dusze, pułapek na istoty astralne, pułapek na ludzi.
Boże stwórczej siły ja i moja nieśmiertelna Dusza prosimy, abyś zdjął teraz wszystkie sieci, kajdany, sznury i inne pułapki w które łapaliśmy kiedyś inne Dusze, inne istoty.
Boże stwórczej siły Miłości proszę daj mi oraz mojej Duszy twórcze konstruktywne zajęcia i cele zgodne z Twoim Bożym Planem, zajęcia lepsze niż konstruowanie i wymyślanie pułapek, sieci oraz lin na inne Dusze, na inne istoty.


Link do,,Prośby o Sąd Boży"

s_majda dnia sierpień 04 2008 19:41:44
Idąc naprzód z ideą, że , można się zastanowić jak zostanie przyjęta przez strzygi. Bóg w swojej dobroci nie zmusza nikogo aby niewolniczo trzymał się wiary w Jego istnienie.
Inkarnowany Skrzydlaty Anioł z otwartym czakramem serca ma dostęp do boskich mocy, do prawdziwej wiedzy. Czy jest wzorem dla zagubionych strzyg, które w Boga nie wierzą, które cenią O. Rydzyka? Na temat wpływu strzyg na Anioły w astralu i tu na ziemi można poczytać tasiemcowe dyskusje na CUD-ie. Na własne oczy dziś możemy sobie obejrzeć jak to się odbywa kiedy Skrzydlate Anioły inspirują inne bezskrzydłe Anioły oraz strzygi, kierując prosto w serce przekaz energii z informacją < Bóg nie istnieje>. Ile trzeba czekać na to aby płomienny przekaz Verowy, Ulotnego Dyma, Dorotki po apostolsku w świat i pod strzechy ludzkich domostw poniosły strzygi, takie jak Quentin Tarantino, Conodliza, śpiewak Manson. Oni już tak samo dzisiaj głośno opowiadają, że . Dają teraz wyraz przesłaniom z przeszłości, dawnym wpojonym ich Duszom przekazom. Ile czasu upłynie, aby wspólnota interesów, aby ten sojusz został ugruntowany i przejawiony w świecie materialnym dla Strzyg zjednoczonych z Aniołami, co jednym głosem powiadają, że < Boga nie ma> ? 100 lat? 200? Jak będą wyglądały ich wspólne integracyjne imprezy w plenerze ?

Temat przeniesiony z CUD http://www.cudownyportal.pl/forum/watek.php?id=2400
2008-09-15 11:56 Sławomir Majda (m)#
Martinus Pytasz czy było tak, że ktoś buntował inne anioły do buntu przeciwko Bogu, do opuszczenia Go.
Zobacz co teraz robi Verowa z Dorotką. Głośno mówi i ma poklask na tym portalu, ma nawet aprobatę administratora i właścicielki do pisania, że Boga nie ma. Zakładają obie te Dusze (Verowa z Dorotką) ludziom boczne kanały we wszystkie miejsca, od kanału czakrowego, poprzez plecy, głowę, gdzie popadnie. Część czytelników chodzi już w takich ładnych kaskach na głowach od nich. Idą czarne i czerwone podłączenia od Verowy do czakramow i nikt tego nie chce się pozbyć.
Piszecie o niebie i chlebie, o tym co było a nie widzicie co jest teraz.
Verwa i Dorotka rzucają takie złote i czerwone siateczki na czakramy. Verowa włożyła kilku osobom do serca takie małe czarne kuleczki. Czy wy tego nie widzicie? Verowa z Dorotką przychodziły regulować czakram mojego serca, skanowały moje 3 oko i podbierały bez żenady energię z mojej 2-ej czakry. A jak teraz czynią z wami?
Dlaczego nikt się nie zastanawia kto kryje się pod pięknym gościem z w kapelusiku jaki zamiast zdjęcia wkleiła Verowa. Czy ktoś kiedyś widział Dorotkę- jak wygląda, aby jej zawierzyć i głosić za nimi że Boga nie ma? Mam wreszcie pytanie jak to jest technicznie możliwe, że Verowa ukryła swoją aurę w czarnej chmurze i nic nie widać.? Czym jest ta chmura wokół niej. Źródłem czego?

2008-09-16 07:49 Sławomir Majda (m)#
Wczorajszym wpisie o Grupie Verowy, Dorotki i Ulotnego Dyma dostałem kilka listów od zaatakowanych osób. Nie jest tak, że uwzięły się tylko na białe. Proponuję niezłą zabawę. W wyszukiwarce kliknijcie słowo źródło pisane z dużej litery. Wyskoczy wam lista wielbicieli Dorotki i Verowy. Każdy z nie ma setki linek do nich, sporo będzie miało rogi na głowie
ukryte pod hełmami itp.
Niektórzy obśmiali już głośno mój tekst o sądzie bożym http://www.modlitwainnanizwszystkie.pl/infusions/articles/readar...

Poproś o taki sąd pomiędzy Tobą a nimi wszystkimi i waszymi Duszami. I patrz co się będzie działo a potem napisz to na CUD lub do mnie. Poproś o boską sądowną interwencję. Jeśli jednak czciłeś już Verowę i źródło, a nie Boga to pytaj dlaczego Bóg to tolerował. Możesz zapytać- dlaczego nie reaguje, dlaczego jeszcze pozwala im tak czynić. Napisz co się dowiedziałeś.

2008-09-16 08:40 Sławomir Majda (m)#
O podłączeniach Dorotki.
,,Dziękuję za typ,ze istnieją połączenia miedzy mną, a Dorota. Poprosiłem
o Boży Sąd i się okazało, że było tysiące linek. Poprosiłem Boga o
o ich odliczenie i spadały tony nici i macek.
Przyszła informacja, że Dorota działa z ukrycia na rozkaz verowej, dlatego nie można wykryć
co się z nami dzieje."";
Ktoś inny napisał tak ,,Mnie założyły 2 elektrody powyżej piersi na
podłączenie do astralu, do białych braci. Przed tygodniem je zrzuciłem u Leszka w
regresingu i teraz znowu są. Na Sądzie Bożym Dorota powiedziała, że zakłada je
każdemu z kim ma kontakt 2 na piersi, po 2 na czoło i po 2 na ciemienia
i maskuje je rogami i maska."";
Itp. itd.

2008-09-16 13:11 Sławomir Majda (m)#
Jacek Now i Bupathi maja po instalowane czarne jak pijawki robale pod oczyma i na czole. Wyglądają te robale no ...tak jak wyglądają. Aura jacka jest raczej w porządku. Bhu o tobie kiedyś już pisałem ale przy innej okazji. Jajarskie jest to źródło.

2008-09-16 13:20 Sławomir Majda (m)#
Jacku jak ktoś nie wierzy w Boga to nie może odwołać się do jego osądu. Jak ktoś nie potrafi wypowiedzieć słowo Bóg bo ma blokady w gardle to wynajduje sobie zastępcze źródło i jemu składa dowody uwielbienia


2008-09-17 19:58 xczino (m)Niedawno chciałem się co nieco po uwalniać od szeroko pojmowanych manipulacji i pomyślałem że przyczyną tego mogą być moje skłonności manipulacyjne, więc wymyśliłem na probe taką afke: "Całkowicie i na zawsze rezygnuje ze stosowania wszelkich manipulacji" mniej więcej tak brzmiała, trochę pocisnąłem lecz po "usłyszeniu" co moja pś mi na to powiedziała stwierdziłem że spróbuje z tym pojechać za parę miesięcy, albo zostawię sobie to na "zaraz przed oświeceniem" xD Afke polecam bo mocna, może komuś się przyda. 2008-09-18 09:48 Sławomir Majda (m)Xczino. Moja Dusza dostała już propozycję małżeńską na następne wcielenie. Miałem być żoną jakiegoś znajomego. Za 500 lat mogłem być lekarzem pracującym przy AIDS i kilka podobnych propozycji mnie spotkało. Odmówiłem wszystkiemu co wykracza poza obecną inkarnację. Teraz się tym zajmuję. teraz to oceniam. Nie w przyszłości. W tym miesiącu wyszła sprawa, że Dusza ma zobowiązanie spłaty długu wobec pewnej bogini i mam to uczynić przychodząc po nią jako mąż w następnym wcieleniu. ( propozycji bycia żoną w następnym wcieleniu odmówiłem 2 lata temu). Męczyłem się z tydzień bo mi nie pasują żadne misje na odległą przyszłość, aż oddałem Bogu moje długi wobec kobiety. I wówczas poluzowało na sercu. Jest też spokój Duszy uwolnionej od obowiązku.

2008-09-19 09:19 Leszek (m)Teraz, kiedy Verova, Dorotka i jeszcze parę osób pożegnało się z CUD-em, dostaję ciekawe e-maile od ludzi, z którymi one walczyły i których usiłowały zmanipulować. To nie jest zabawne! Ludzie piszą, że je do czegoś podłączały, wysyłały im Anioły (także w mojej postaci!), atakowały i robiły jakieś różne inne bzdury, np sądy boże wg własnych urojeń, kto jest kim. Dostęp miały poprzez przesłane fotografie, lub te, które zamieszczone są w profilach. Nie rozumiem, jak można aż tak ogłupieć nazywając to rozwojem duchowym? Podejrzewam potężne opętanie. Ale to ich sprawa. Kiedyś zapewne się tak narażą jakiemuś egzorcyście, że ten nogi z d.... powyrywa ich "źródło" i wtedy będzie spokój. Osoby zaatakowane powinny odciąć się od nich mentalnie i energetycznie. Zacząć od przebaczenia im. Potem wykonać wizualizację odcinania się od nich za pomocą boskiego światła. Zwrócić wolność im i sobie. Zalecana afirmacja / modlitwa: Moc Boga, która mnie wypełnia i ochrania jest potężniejsza od wszelkich manipulacji astralnych i od mocy rzekomego źródła. Osoby poszkodowane, powinny się całkowicie ODCIĄĆ, a więc nie robić przy okazji żadnych modlitw w intencji tych osób. Takie modlitwy mogą wykonywać wyłącznie osoby niezaangażowane emocjonalnie, a życzące im uwolnienia z władzy astralu. Kto się boi, niech nawet nie próbuje!2008-09-19 16:12 Leszek (m dolorez Po owocach drzewo się poznaje. Nie czytałem prawie wcale wpisów Verovej, Dorotki czy Ulotnego Dymu. Nie skorzystałem z szansy, bo te energie mnie po prostu odrzucały. I z wzajemnością - ich odrzucała moja energia. Ale to, o czym mi napisali ludzie manipulowani przez te osoby, przerasta wszelkie granice przyzwoitości. I dobrze, że niektórzy zrozumieli, dzięki nim, do czego prowadzić może nieprzytomna wiara w objawienia astralne i posługiwanie się manipulacjami astralnymi, z wysyłaniem widocznych gołym okiem egregorów włącznie. Oni się już nie dadzą nabrać na ten rodzaj duchowości. Ale widzę, że Ty wsiąkłaś jak gruszka w kompot. No to baw się dobrze i korzystaj z tej niepowtarzalnej szansy!

2008-09-19 17:31 Michał (m)
2008-09-19 18:14 dolorez (k)Karolatak Tatry Słowackie piękne i tajemnica Księżycowej Jaskini bardzo ciekawa :)Leszku przez dość krótki moment gościłam na forum Verowej, po prostu w którymś momencie dostrzegłam, że w przeważającym stopniu inaczej patrzymy na rzeczywistość.. pisałam o tym zresztą na jej forum.. dla mnie za dużo w tym wszystkim było dualizmów, podziałów, diabłów.. a zmierzałam wręcz w przeciwnym kierunku.. w momencie kiedy przeczytałam o tym, że bębny, misy, gongi, itp. pomagają połączyć się z szatanem miarka się przebrała.. choć w sumie są pewne kwestie, które z pewnością widzimy podobnie.. tak więc widzisz, że obyło się bez wsiąknięcia.. uważam Verową za bardzo ciekawą osobę, podobnie ciebie i innych.. a różnorodność jest tak piękna.. ta cała mnogość barw.. i doświadczeń.. dlatego nie odrzuca mnie od nikogo, raczej w tym miejscu znajduje się ogromna ciekawość, fascynacja, zachwyt.."Nie skorzystałem z szansy, bo te energie mnie po prostu odrzucały. I z wzajemnością - ich odrzucała moja energia. "Kluczem generalnie jest integracja przeciwieństw, a tutaj na każdym kroku mowa o odrzucaniu, itp..Dlatego napisałam, że "problem" dotyczy wszystkich zaangażowanych w ten konflikt, a nie tylko Verowej.. Choć w sumie z pewnego poziomu widać, że nie jest to wcale konflikt.. I jeszcze jedno.. Coraz mocniej i mocniej czuje, że nie ma się od czego uwalniać.. Wszystko jest w porządku.. I to był chyba właśnie największy rozdźwięk pomiędzy mną o główną bohaterką tej dyskusji :) FLOW<

2008-09-19 18:19 Marek M (Całe szczęście że nie mam "zdolności" widzenia tych wszystkich macek, nici, rogów i innych diabłów na główce od szpilki, bo bym tu chyba zwariował na tym forum ;)

2008-09-20 10:50 dolorez (k)"Integrować to można Indian z Murzynami np. Ale nie diabły z Bogiem"Leszku Na pewnym poziomie i tak wszystko jest jednym i mówię o tym ponieważ tego właśnie doświadczam.. Rozumiem jednak, że w tym mocno spolaryzowanym świecie ciężko o coś takiego jak zintegrowanie wszystkiego i poczucie Jedności.. Np. połączenie wody z ogniem wydaje się być paradoksem.. Tymczasem mam takie wspomnienie z tej własnie Ziemi jako kobieta alchemik gdy łączyłam ze sobą te dwa elementy, a jedno drugiego nie unicestwiało, a wręcz przeciwnie tworzyło się coś co było doskonałym zespoleniem obojga - coś co wyglądało jak ognista woda.. Ostatnio też weszłam w pewien kontemplacyjny stan podczas rozmyślań nad dwoma kolorami - białym i czarnym.. i im bardziej się zanurzałam w naturze ich obojga tym bardziej zatracały się wszelkie granice i wyłaniał jeden wzór - wspólna matryca.. Po wyjściu jednak z tego stanu jeszcze bardziej doceniłam piękno różnorodności.. Odmienność potrafi być tak interesująca i inspirująca.. Ty jako specjalista od wzorców być może dojrzysz w tym co napisałam jeden z wzorców właśnie.. I fajnie..Ja nie czuję przymusu uwalniania się od czegokolwiek, bo wiem, że to tylko taka fascynująca gra (w dualność, w wojnę i pokój, w światło i ciemność, w miłość i nienawiść, w białe i czarne, itd).. wiem? lepiej zabrzmi gdy powiem, że tak czuję.. dlatego - mogę, ale nie muszę.. nie czuję przymusu właśnie..

2008-09-20 11:32 Sławomir Majda (m) Woda ognista sprzedawana była indianom przez białych alchemików. Czyniła wielkie zmiany w całym narodzie.

008-09-20 12:35 dolorez (k) Sławomirze Majda nic mi na ten akurat temat nie wiadomo, ale chętnie bym się więcej dowiedziała, a więc proszę o podzielenie się większą ilością informacji. W każdym bądź razie nie wiem, czy o tę samą wodę ognistą nam chodzi.. Po drugie nie sprzedawałam żadnej wody indianom.. żyłam w lesie.. szamanka, alchemik.. namierzono mnie jednak za czasów inkwizycji i próbowano wydrzeć moje sekrety.. udało się.. zniszczono mnie.. zrobił to ktoś kto się we mnie kochał, ale ja chciałam być sama.. byłam piękna, ale żyłam samotnie, nie miałam żadnego mężczyzny.. być może coś czym się zajmowałam zostało wykorzystane w niewłaściwy sposób? ta myśl mnie teraz bardzo uderzyła! urodziłam się w rodzinie, w której stracono w bardzo brutalny sposób kobietę posądzoną o czary.. to był ostatni taki sąd nad czarownicą w Polsce, już na początku XIX wieku.. Ta historia pomogła mi jednak przypomnieć sobie o innych sprawach.. to tak w skrócie.. zaciekawiła mnie bardzo ta historia ognistej wody, bo nie wiem na jej temat nic, poza tym co ujrzałam podczas swojej wizji...

2008-09-20 16:13 hydrozagadka (k) Jeśli chodzi o spalenie na stosie, to była jedna z pierwszych wyraźnych regresji, jaka kiedyś do mnie przyszła. Pamiętam, że miałam wówczas misję wobec ludzi, by pomagać im, biednym niebożątkom, cierpiącym na tyle różnych sposobów;) Tez mieszkałam w jakimś szałasie czy ziemiance, ale co do szczegółów - słabo. Najlepiej pamiętam swoje zdziwienie i rozczarowanie z tamtego wcielenia, jak postanowili mnie spalić. No za co? :D Niewdzięcznicy!!!I żeby było zabawniej, dziewczyny, to też ktoś się we mnie kochał wtedy, ale nic nie zrobił, by mnie uratować. Nie przez niego jednak zginęłam.2008-09-20 20:41 jacek now (m)Sprawdziłem to, co pisał o Verowej Sławomir – i zgadzało się. Sprawdziłem to, co pisała o Sławomirze Verowa – i też zgadzało się. Sprawdziłem to, co o Leszku pisała Verowa – i zgadzało się...Otwartość na korzystanie z różnych źródeł informacji jest – jak widać – bardzo korzystna.Ostrzeżeni przed Verową są już wszyscy, ale oprócz Verowej jest kilka innych osób, które mają z poprzednich wcieleń duże zdolności czarnomagiczne a do tego nieoczyszczone intencje co do korzystania z tych zdolności, w związku z tym są groźni mniej więcej tak samo, jak Verowa. Gdy działają grupowo (a zdarzało sie to często, doświadczyłem jednej i drugich na własnej skórze), to chyba są nawet bardziej groźni, niż Verowa.. A to, że atakują nieświadome, nic a nic nie osłaba siły tych ataków. A to, że nie są gotowi dopuścić takiej możliwości, że nieświadome atakują, uniemożliwia im oczyszczenie sobie intencji i wzorców w tej dziedzinie.< 2008-09-20 13:14 hydrozagadka (k)Sławek, ok, ostrzeżeni już są wszyscy, ale może warto bardziej zaufać Bogu i swojemu bezpieczeństwu, bo nawet jeśli Verowa tak "szaleje", jak piszecie, to czymże jest jej moc wobec mocy Boga, w którym się zawieram, i który zawiera się we mnie? >Hydrozagadka, Trochę naiwna jesteś.Wystawianie się na ataki silniejszych od siebie agresorów z imieniem Boga na ustach ma być receptą na rozwój duchowy?Chociaż... ja się wystawałem przez dłuższy czas, ale byłem nieświadomy zagrożenia. Ponieważ nie byłem świadomy zagrożenia, więc nie starałem się o to, żeby pamiętać o ochronie Boga, który – co pewnie również wiesz – zawiera się w agresorach i oni zawierają się w Nim.Długo trwało, zanim uświadomiłem sobie, jak ogromny był zakres walk, w których brałem udział, a z których wcześniej zdawałem sobie sprawę tylko częściowo. ściślej mówiąc, głównie brała w tym udział moja dusza i pozostałe części tzw. nieświadomego umysłu, gdyż na poziomie świadomym walki przejawiały się w formie stosunkowo delikatnych spięć na forum, a czasem nie uzewnętrzniały się wcale. Gdy zwrócono mi uwagę, że stan niektórych moich czakr i ciał subtelnych jest opłakany, wtedy zdałem sobie sprawę, że do tej pory miałem świadomość tylko pewnej części ataków i tylko pewnej części ich konsekwencji.Był taki okres, że prawie każde moje wystąpienie na forum, w którym prezentowałem swoje niezależne poglądy, miało dalszy ciąg w postaci ataku ze strony działającej solidarnie czwórki osób (a konkretnie ich dusz lub innych nieuświadamianych części ich istot). Były to ataki fachowe, połączone z zakładaniem więzów manipulacyjnych, kodów, i innymi agresywno-„wychowawczymi” zabiegami.Nie będę strugać niewiniątka, czy też biednej, bezbronnej ofiary, bo jestem wystarczająco dobrze świadomy, że odgryzałem się (nieświadomie) agresorom, jak tylko potrafiłem najlepiej. Co prawda nie zawsze potrafiłem się zrewanżować, z powodu niewystarczających umiejętności, ale za to niekiedy atakowałem jako pierwszy.Rezultat tych walk – to dziesiątki pozakładanych połączeń manipulacyjnych i innych „atrakcji”, a do tego mocno poranione ciała subtelne u wszystkich uczestników ataku. To wiem teraz. Już wcześniej byłem świadomy niektórych ataków, ale nie zdawałem sobie sprawy, że towarzyszy im zakładanie manipulacji itp., oraz nie zdawałem sobie sprawy, że – w prawie każdym wypadku – sam się rewanżuję agresorom. Gdy już sobie zdałem sprawę, zacząłem robić kontrolowane eksperymenty. Pisałem coś kontrowersyjnego (żeby był lepszy efekt, szybsza i gwałtowniejsza reakcja agresorów, używałem słowa „Doktryna” na określenie poglądów, z którymi polemizowałem). Bardzo często już po paru godzinach przychodził atak. Byłem świadomy, że ktoś mnie atakuje, ale – tak na bieżąco – nie byłem w stanie połapać się w tym, kto konkretnie atakuje i w jaki sposób. Nie potrafiłem także skłonić tych części mnie, w które były wymierzone te ataki, do racjonalnego zachowania podczas tych ataków – wszystko odbywało się szybko, niemal automatycznie, wg schematu: Ktoś mnie atakuje, ja nie potrafię się obronić, zostaję poraniony i z założonymi więzami manipulacyjnymi, więc kontratakuję, zakładając agresorowi swoje kontr-manipulacje. Sprawiedliwości staje się zadość, tyle że ja jestem teraz poraniony, z obciążającymi mnie obcymi więzami manipulacyjnymi, a na dodatek jestem obciążony utrzymywaniem własnych manipulacji na agresorze, oraz tym, że go poraniłem, bo od negatywnych skutków atakowania kogoś nie chroni „słuszna racja”.Zawziąłem, się, że to zmienię, i parę razy specjalnie przygotowałem się na ataki, co było ułatwione dzięki ich przewidywalności – w dwóch przypadkach było tak, że uzyskiwałem informację, że atak nadejdzie za (przykładowo) 2 godziny i 10 minut – i rzeczywiście, przychodził z dokładnością do 2-3 minut. Byłem przygotowany, ześrodkowany, wyciszony, wszystkie części mojej istoty były połączone ze sobą i ze źródłem, a ta część, na którą się szykował atak (przeważnie była to dusza), została poinstruowana (i łagodnie przekonana), że ma się bronić skutecznie, ale bez zadawania przeciwnikowi ran, i że ma cały czas wsparcie pozostałych części, łącznie ze zrelaksowanym i na energetyzowanym ciałem fizycznym i z czuwającym umysłem świadomym. Mam słabe jasnowidzenie, więc – jeśli chodzi o orientowanie się w przebiegu walki – zdany byłem na odczucia z ciała i przychodzące myśli na temat tego, co się dzieje. Ale to wystarczyło w zupełności.Ostatnia walka „kontrolowana” wyglądała tak: Spodziewałem się dwójki agresorów z „grupy czworga” (bo dwie osoby już się wcześniej wykruszyły, albo za bardzo oberwały w tych walkach, albo stwierdziły, że przeciwnik coraz trudniejszy). Okazało się, że przyszedł już tylko jeden, ten najbardziej zawzięty. Konkretnie – zjawiła się jego dusza. Zaatakowała – standardowo – serce i trzecie oko, poczułem też coś z prawego boku, ale nie wiem, o co tam chodziło. Atakowała dużo słabiej, niż planowała, ze względu na dość skuteczną obronę – jej atak obracał się przeciwko niej samej. Moja dusza trochę oberwała, jednak nie było to nic poważnego, a żadnych podłączeń manipulacyjnych nie dała sobie założyć. Nie kontratakowała, a więc plan powiódł się w prawie 100%. Wygląda na to, że te ataki już się nie powtórzą.***Reasumując: Udział w walkach był bardzo ważny i korzystny dla mojego rozwoju duchowego, a ściślej mówiąc, korzystne (i to bardzo) było to, że potrafiłem doprowadzić do końca tych walk, bez pokonywania napastników, ale i bez ulegania im.

2008-09-20 19:18 edea (k)Zaintrygowało mnie to co piszecie,dziewczyny o stosach.Mój były partner z tego życia,kiedyś ,mimo że moje alchemiczne mikstury bardzo mu pomagały też stał jak słup soli gdy mnie zabierano na stos,stał tam na placu i patrzał jak płonę mimo że podkochiwał się we mnie, nie zareagował.Jak silne musiały być presje inkwizytorów,jak wielkie zastraszenie społeczeństwa.Wiem że on wtedy po prostu się bał bo mógł być osądzony o współpracę.Stał tam,cierpiał i nic nie zrobił i nie mam żalu do niego.Za to w tym życiu pojawił się w takiej sytuacji gdy mógł mi realnie pomóc,realnie chronić mnie.I tak wypełniła się karma między nami.

2008-09-20 21:10 Dorka S (k)być może to tylko wspólne czarownicowe wspominki ale w pewnym momencie poczułam Cię jako kogoś z "rodziny" cokolwiek to znaczy.Kiedyś parę lat temu poczułam coś podobnego w związku z inną zupełnie obcą mi osobą (przynajmniej w tym wcieleniu) kiedy usłyszałam od kogoś jej imię i nazwisko wiedziałam że ją znam że razem kiedyś przeżyłyśmy coś ważnego poczułam ogromne wzruszenie i radość że się spotkamy, ale kiedy doszło do spotkania tamte wcześniejsze odczucia odleciały, nie rozpoznałam jej, ani ona mnie.

2008-09-20 20:50 dolorez (k "czytam twoje posty to co piszesz o sobie i zastanawiam się kim jesteś, i jak to możliwe żeby losu dwóch różnych osób były tak bardzo podobne do siebie"Dorka S ja tez przeczytałam jakiś czas temu to co ty napisałaś i uderzyło mnie podobieństwo.. Jak widać wiele dziewczyn ma bardzo podobne wspomnienia, bardzo, bardzo i rzeczywiście zrobił się tu niezły kącik czarownicowych wspominek :)"Dolorez, piszesz o parku Richmond, o dębie, ciekawa jestem, czy to ten sam dąb, mój był przy polanie z paleniskiem ,,Olgo Paulino całkiem możliwe, że to ten sam Dąb. Moje Serce mocniej drgnęło po tym jak przeczytałam twoje słowa.. Rzeczywiście była tam i polanka i palenisko, przy którym ludzie niekiedy palili ognisko. Kiedy jednak siedziałam pod Ojcem Dębem, to nawet w biały dzień przy dużej liczbie zwiedzających odczuwałam pełen komfort prywatności. Tak jak pisałam - byłam jakby niewidoczna dla świata. Jeżeli znów się z Nim zobaczysz przytul go w moim imieniu i pozdrów wraz z całym Parkiem :) ,,Avalon też nie był mityczny. To astralna kraina stworzona służąca prywatnym celom pewnej istoty.,,Jaką istotę masz na myśli? a to, że nie tylko mityczny o tym wiem Sławku.. Wciąż można się do niego dostać.. Jest pewno miejsce, które szczególnie silnie z nim łączy.. Ja do niego dotarłam jednak jakby na okrętkę.. Uważam, że jest piękny i czarujący ;) :)


2008-09-21 04:02 Leszek (m)#
Jak pisał Florian Ceynowa - ostatnie pławienie czarownicy na Helu miało miejsce na początku XX wieku. Nazywała się też Ceynowa (Ceynowina). ostatnia próba spalenia czarownicy - jak pisano chyba we Wróżce - po 1990 roku, na Podlasiu (dokładnej daty nie pamiętam). Przywódcą grupy podpalaczy był syn sołtysa.Byłe czarownice wciąż jeszcze prowokują byłych inkwizytorów. I nie ma tu znaczenia,że większość z tych osób ma za sobą pełnienie obu ról w rożnych wcieleniach. Sam odebrałem tu 2 posty Sławka M jak głos Inkwizytora (ten sam tekst i ta sama energia!). Astral czarownic (z włączoną częścią Inkwizycji) jest dość mocny. Nic dziwnego, przecież wiele z nich tworzyło całkiem świadomie egregory, kreacje astralne a także "alternatywne" światy astralne. Poza tym konkurowały miedzy sobą wprost proporcjonalnie do swego zarozumialstwa, pychy, ambicji pełnienia władzy i urojeń o swoich mocach. Nie bez znaczenia był też apetyt na seks, który prócz rozkoszy (zakazanych "normalnym" kobietom - chrześcijankom) miał zapewniać wieczną młodość. Wielu ludzi kojarzy walki magiczne z różnymi okresami i rejonami świata. Bliski Wschód, Tybet, Atlantyda. Ale moja pamięć przywołuje odrazę do tego, co działo się w średniowiecznej Anglii w czasach, kiedy podobno zniknął mityczny Avalon. Tam nie było żadnych reguł, żadnej uczciwości (nawet wobec rodziny i siebie!). Podłość czarownic i magów wzajemnie się zwalczających osiągnęła swe historyczne apogeum. Nic dziwnego, że Anglia tak łatwo i szybko uległa wtedy chrystianizacji i podbojowi. [coś z tym mam do odreagowania, bo jeszcze wywołuje ból, do przyczyn którego nie potrafię dotrzeć]. Mam natomiast świadomość, że późniejsza inkwizycja to w dużej mierze była zemsta karmiczna za to, co się tam wyrabiało. O, coś mi P? przypomina, że najgorszych z tamtych angielskich potworów, jeszcze nie dopadłem (ha, ha "jeszcze", a po co mi to?). A już wiem, Moja PS obwinia je za upadek tamtej wspaniałej kultury (magia druidów) i za bezwzgledność, która przyniosła wielu niezasłużone cierpienia, a im władzę doczesną. Moja reakcja emocjonalna może świadczyć, że wtedy byłem kobietą dość mocno wtajemniczoną w magię i władzę jednocześnie. A może tak też było, że miałem tam 2 wcielenia. Coś mi zaślepia pamięc tamtego okresu, który kojarzy mi się z silnymi, stłumionymi emocjami i jakimś straszliwym pomieszaniem, poczuciem bezsilności, przegranej (ale przecież czarownica nigdy nie przegrywa! Najwyżej odkłada wygraną na kolejne wcielenia), decyzjami o zemście. O ile wiem, poza Polską, w Europie Zachodniej, tamte czasy jak i Inkwizycja są bardo silnymi, ciągle żywymi i mocno eksploatowanymi elementami astralu czarownic. Tylko po co? Zapewne dlatego, że tak trudno wybaczyć, kiedy się jest przekonaną o swojej wyższości i o niesłusznej karze. Poza tym, czarownice mają karmicznie namieszane w związkach, bo nie maiły czystych intencji wobec facetów. Nawet kiedy zajmowały się tylko białą magią, ulegały jednak presjom astralu czarownic, który mężczyznę traktował jako istotę niższą, którą trzeba zmanipulować (np za pomocą magii miłosnej) i poddać swej władzy. No i jak tu z taka karmą stworzyć związek partnerski? Nawet z magiem? Przecież to też mężczyzna. Z intencjami maga i czarownicy, to raczej będzie niemożliwe. Niestety, wola magów i czarownic nie jest uzgodniona z wolą Boga, nie jest jej poddana. Często (co silnie akcentuje się w astralu czarownic) jest wymierzona wręcz przeciw Bogu (a w rzeczywistości przeciw chrześcijańskiej wizji Boga) i przeciw rzekomej dominacji mężczyzn. Uwolnienie jest możliwe i bardzo korzystne, choć przynależność do tej grupy może się P? wydawać bardzo atrakcyjna. Nie ma co prawda solidarności i szacunku wewnątrz, ale jest łączący ponad podziałami wspólny wróg! 2008-09-21 01:13 hydrozagadka (k)JacekNow - nadinterpretacja. Ja się nie wystawiam na ataki, ja po prostu czuję się bezpiecznie; nie widzę powodu by ataki prowokować; a nawet jeśli sprowokuję coś nieświadomie, to wiem z doświadczenia, że odwołanie się do Bożej Miłości potrafi wiele :)


2008-09-22 05:02 Leszek (m)#
Praktykę, o skutkach której piszesz, ja do celów odreagowania nazwałem "zwariowane lotnisko", bo to oddaje najlepiej jej sens i skutki. Stosowali ją w dawnych czasach (głownie Egipt i Bliski Wschód) magowie, by nie dopuścić do "wycieku danych" czyli zdradzenia tajemnic przez nielojalne / zdradliwe partnerki. Polegała na takim uderzeniu energią w umysł, że ofiara co prawda przeżywała, ale potem już nigdy nie potrafiła się poskładać i często zapominała wszystko lub wszystko mieszała. Gwarancja była taka, że jak pójdzie do innego maga, to mu tylko namiesza. I słusznie, bo po co chcieli kraść cudze tajemnice? A teraz prośba do nawiedzonych duchem duchowej miłości moralistów: Nie dyskutujmy na temat moralności bądź niemoralności tej praktyki czy wyższości miłości i przebaczenia. To były INNE czasy i inna mentalność. Zagrożenie życia z powodu stosowania praktyk magicznych było wówczas realne, a nie fikcyjne. I moralność magów była zupełnie inna niż rozwojowców. Zupełnie inne były też ich intencje. To nie była bajkowa Akademia Hogwarth. Magowie też mieli swoją moralność, a w niej kary przewidziane za nielojalność, zdradę i kradzieże, podobnie jak obecnie jest to przewidziane w KK lub KC. Na dziś jest to do odreagowania, a nie do tokowania nt wyższości moralnej rozwojowców nad magami. A takie tokowanie miało miejsce w 1 wiekach chrześcijaństwa, kiedy Apostołowie modlili się o nieszczęścia dla magów, by ich skompromitować. Jeszcze, a propos niemoralności, bo to temat bardzo ważny w sieci manipulacji związanych z astralem chrześcijańskim. Jeśli dobrze pamiętam, chyba w Dziejach Apostolskich jest taki fragment, kiedy to ?w. Piotr modlił się żarliwie, żeby pewien latający mag upadł w takcie pokazu. I modlitwa się spełniła. Dla chrześcijan jest to dowód na przewagę Ducha św. nad magami, a w moich oczach "modlitwa" ?w. Piotra była po prostu czarną magią (jak najbardziej złośliwą i z jak najbardziej złośliwymi intencjami). Nie dziwię się, że mag zaliczył glebę. Nigdy bowiem nie podejrzewał, że inny mag może być aż tak podły, żeby mu źle życzyć w trakcie demonstracji umiejętności. Co innego UCZCIWIE konkurować z nim pokazując swoje sztuczki, przeciw jego sztuczkom, ale nigdy nie w taki sposób, żeby przeszkadzać i psuć efekty! Przy okazji wiele osób pamięta z czasów apostolskich takie wydarzenia, kiedy Apostołowie demonstrowali wyższość "Ducha św" (czyli swoich podłych "sztuczek") nad sztuczkami znanych magów, uzdrowicieli itp, których zwalczali wszelkimi dostępnymi metodami, jako konkurencję (do dziś robią to różne ruchy misyjne). Z tego nie wynika, że Duch ?w, nie może działać. Nie o to chodzi. Samo działanie Ducha ?w nie jest widowiskowe, więc nie miałoby wpływu na zainspirowanie mas do zmiany religii. Większość owych dowodów działania Ducha św. było po prostu spreparowanych. To były zwykłe, podłe oszustwa, które jednak robiły piorunujące wrażenie na gawiedzi. I tak to moralność magów okazała się wadą i słabością wobec niemoralnosci Apostołów. I odtąd już w świecie chrześcijańskim i w kontaktach z niewiernymi niemoralnośc zwyciężała nad moralnością. Ot, przewaga momentu zaskoczenia. Żaden tam Duch święty czy moc Boga! I dziś nie brakuje takich "cudów" w różnych kościołach chrześcijańskich. Ostatnio słyszałem o kilku przypadkach autentycznego, ciężkiego opętania podczas nabożeństw, w trakcie których widowiskowo działał "Duch św." Nawiedzeni rzekomo Nim ludzie wili się w drgawkach, rzucali po posadzce, a potem relacjonowali, że mieli głębokie przeżycia duchowe. Nie ma to jak efekt zaskoczenia! Większość widząc takie dowody, uwierzyła, pogłębiła swą wiarę w prawdę Kościoła. Niektórzy tylko zauważyli, że nastąpiły opętania. Można zadawać pytania: A gdzie był Bóg? dlaczego Bóg zezwolił, by w jego imieniu dokonywano takich oszustw? Bóg nie ma z tym nic wspólnego. Liczy się efekt zaskoczenia. Skuteczność oddziałów specjalnych i ich przewaga nad zwykłymi nie wynika ze szczególnego wsparcia Boga dla nich, tylko z ich wyszkolenia, dzięki któremu potrafią zaskakiwać (do unieszkodliwienia 1 komandosa trzeba przynajmniej 25 zwykłych żołnierzy). To zaskoczenie było powodem wielu niezwykłych, niespodziewanych zwycięstw, znanych z historii. Wsparcie Boga nie ma z tym nic wspólnego. I na nic tu żale do Boga, że niby stał po stronie podlejszych. Dziś przewagę argumentacji nad rozwojowcami mają absolwenci rożnych Kursów Biblijnych, których deklarowanym celem jest zwalczanie okultyzmu i zastępowanie go wstawiennictwem Jezusa. Najgorsze przy tym jest to, że "kursy biblijne" sieją spustoszenie w duchowości obiecując ZBAWIENIE przez przyjęcie do serca Jezusa (co samo w sobie jest jak najbardziej OK) i poprzez wstawiennictwo Jezusa w zamian za wyrzeczenie się charyzmatów i zaparcie Ducha ?w. Jawnie twierdzi się, że Jezus odkupił nasze winy, więc MY niczego nie musimy robić - żadnych pokut (co akurat uważam za słuszne) i żadnych praktyk, bo to byłby okultyzm! Oczywiście, kurs jest tak sprytnie prowadzony poprzez różne nadinterpretacje i manipulacje, że tego jego UKRYTEGO celu nie widać nawet po jego ukończeniu, a wszelkie próby otwarcia oczu jego ofiarom są traktowane jako zamach na prawdziwą duchowość i próby ściągnięcia do piekła z JEDYNEJ właściwej drogi. Oczywiście, w praktyce dla takiego absolwenta prawdziwym autorytetem wcale nie jest Jezus, tylko wszechwiedzący prowadzący kurs, którego interpretacja uchodzi za jedyną słuszną i do którego należy się zwracać w każdym przypadku zachwiania wiary.


2008-09-22 06:21 Martinus (m)#
Leszek:"Polegała na takim uderzeniu energią w umysł (...)"Ja ostatnio sobie coś podobnego przypomniałem. Jak próbowałem coś zrozumieć itd., coś, co wymagało większej inteligencji itd., wtedy czułem takie uderzenie energią, ja to widziałem, jakby ktoś uderzał mnie dłonią, wnętrzem dłoni w trzecie oko, być może tą dłonią wystrzeliwał energię, i jednocześnie mówił "nie możesz być inteligentniejszy od nas!", albo jak chciałem coś zrozumieć, nauczyć się to był tekst "nie możesz być mądrzejszy od nas!". Po czymś takim czułem takie zamroczenie, pomieszanie w głowie. Można to porównać do takiego programowania, że ktoś coś chce zrobić i za każdym razem jest podłączany do prądu, gdy chce to zrobić. W końcu temu komuś odechciewa się robienie czegoś takiego. Odechciewa mu się rozmyślać nad trudniejszymi zagadnieniami, uczyć się, zgłębiać nową wiedzę itd. Według mnie jest to takie eliminowanie konkurencji.


2008-09-22 06:30 Bhupati (m)#
Leszek dzięki za podpowiedź, to moje totalne zaślepienie, amnezja i lęk przed wyjściem z tego może mieć faktycznie takie lub podobne źródło te zaskakujące sytuacje i ataki w chwili nieuwagi to ja znam też dobrze wraz z wszystkimi skutkami, no więc słusznie dostałam jeśli taka zdradliwa k**wa byłam ; )))przy czym to co mi ten jasnowidz podpowiedział ( nie jestem w stanie tego zweryfikować na dzisiaj przy moim poziomie zaślepienia) to ktoś przywalił mi i namieszał ze względu na to co miałoby się czy mogłoby wydarzyć , w związku z tym co mógłbym zrobić ( mu) w przyszłości, więc niejako zapobiegawczo i prewencyjnie działał ; ) taki mój motyw misyjny w tym mi się pojawia , choć niekoniecznie, może zwyczajnie fakt mojego zejścia tutaj w ,,naturalny"" sposób stał się zagrożeniem dla kogoś i jego interesów czasem wydaje mi się że to moje prowokowanie otoczenia do agresji któremu towarzyszy paraliżujący lęk przed tym, jest odtwarzaniem tego narzuconego mi , czy przejętego wkurwienia tego kto mi tak przyładował i poprzestawiał te sekwencje...


2008-09-22 07:19 Bhupati (m)#
hehe, to przywiązanie do "uczciwych" reguł bywa zgubne i zaślepiające, przy całej tej walce i konkurencji to albo byli naiwni albo nie mieściło im się to w głowie , czyli podejście chrześcijan oznaczało postęp niewątpliwie , spowodowało bolesne ale jednak rozszerzenie horyzontów, otwarcie na Jezusa ; )no mogło się takiemu magowi pomieszać nieźle i zwątpić w sens wszelkich zasad z którymi sie utożsamiał, to poczucie bezsensu osadzone na utracie sensu tego co związane było u niego z poczuciem własnej mocy... i przekonanie, że im słabszy będę teraz tym na większą boską moc zasłużę ...Bóg jak zobaczy że jestem bezradny to mi pomoże ...ciekawe czy to jest częste u ludzi że ta wiara w Jezusa , Boga, opiera się na czymś takim , na zwątpieniu w siebie i uległości z tym związanej ...w sumie to ten zabieg przełamania, wywołania zwątpienia najpierw i doprowadzenia do wyparcia się siebie , podparty i wzmacniany poczuciem winy, na czym można już osadzać co się chce i kierować ludźmi tak jak się chce jest dość powszechnie stosowany, poddanie Bogu związane jest z presją odrzucania siebie w imię wyższej idei...jednak niektórzy w ramach tego funkcjonują inaczej , przejawiają tą boską moc i dobrze im się powodzi, widocznie inaczej to interpretują , albo byli tymi magami którzy w porę zorientowali się że reguły się zmieniają wracając do tego "lotniska" : no i dziel się tu człowieku teraz z innymi swoją wiedzą, jaka by nie była , od razu powtarza się schemat i pojawia się sytuacja która dobitnie przypomina , że nie wolno : (co jakiś czas jak wklejam tu coś co gdzieś tam znajdę i wydaje mi się interesujące, to czuję taki ucisk na czole i rozwałkę ...to chyba te zakazy przekazywania , bo mam to głównie jak przekazuję coś co nie jest moje ; ) właśnie , chyba mniej jak piszę od siebie


2008-09-22 10:45 Sławomir Majda (m)#
Wiele wojen w tym ta rozpoczęta pod Termopilami a zakończona zrównaniem Aten z ziemią powstało z waśni małżeńskich. Gdzie jeden mag nie potrafił dogadać z czarownicą- swoją -było nie było żoną. Ludzie naparzają się w domowym zaciszu a po śmierci mogą dostać sąsiednie królestwa i wojna toczy się dalej tyle, że w konflikt angażują się już tysiące ludzi i są ofiary śmiertelne. Z wcielenia na wcielenie narastające waśnie któregoś dnia kończą się gdy osoby i Dusze dogadają się poprzez serce a nie tylko pod pierzynką czy na kociołkiem wywarów i ziół.

2008-09-22 07:30 Leszek (m)#
To, co opisuje Martinus, dzieje się często w rodzinach. Rodzic oficjalnie życzy dziecku, żeby było mądre, a przy tym wali go energetycznie w trzecie oko z sugestią "ty głupku" lub "ty głupi gnojku" itd. dodając: "wstyd mi tylko przynosisz, a i tak nigdy mi nie dorównasz". Oficjalnie nazywa się to bezwarunkową miłością rodzica do dziecka.Podobnie postępuje wkurzony szef wykrzykując: ""jakich ja mam głupich podwładnych"" (znaczy: ""i tak mi nie dorównają, żeby nie zająć mojej pozycji"".


2008-09-22 14:39 Sylvia (k)#
Leszek"Stosowali ją w dawnych czasach (głownie Egipt i Bliski WschĂłd) magowie, by nie dopuścic do "wycieku danych" czyli zdradzenia tajemnic przez nielojalne / zdradliwe partnerki. Polegała na takim uderzeniu energią w umysł, Ĺźe ofiara co prawda przeĹźywała, ale potem juĹź nigdy nie potrafiła się poskładać i często zapominała wszystko lub wszystko mieszała. Gwarancja była taka, Ĺźe jak pĂłjdzie do innego maga, to mu tylko namiesza. I słusznie, bo po co chcieli kraść cudze tajemnice?"Czyli wzorce konkurowania i negatywne intencje do cechy ufność w sercu i zgoda na 2czakramie. NiektĂłrym tak zostało z karmy maga i do tej pory walą bliskim osobom na 3oko na wszelki wypadek, Ĺźeby ich sparaliĹźować mentalnie i mieć kontrolę nad ich umysłem. Dodane przez s_majda dnia lipiec 28 2008 17:10:57 · 0 Komentarzy · 2438 Czytań · Drukuj
Dodano : 28-07-2008 Przez: s_majda Przeczytano: 652 razy
Komentowanie możliwe jest dla osób zalogowanych.
20-12-2015 16:22:34

Oddawałam  IN dotyczące Boga i zobaczyłam nad głową sieć i dwie istoty przymierzajace sie do mojej głowy aby ja zarzucić. Zaniemówiłam i przygladam sie czy dobrze widzę... Zaraz zrobiłam, na to IN, modlitwę do Boga i sąd boży i poczułam na czubku głowy szczypanie, pieczenie,ból, czakram korony wirował coraz mocniej. Zobaczyłam wizje jak istoty zamknęły w trumnie jakaś osobę, a ona błyskawicznym ruchem wstała i wyrwała sie z tego zniewolenia. Odetchnęłam, Bóg wszystko załatwił ...do teraz czuje wirowanie czakramu korony...

27-04-2016 14:11:11

Temat sieci astralnych nie jest ani błahy, ani mały. Ostatnio w śnie zostałam zaatakowana przez dwie niewidzialne istoty, widiałam siebie, jak leże w łóżku, próbuję je odgonic ręką, ale to nic nie daje, chcę wołać Boga - nie mogę mówić. Gwałtownie się przebudziłam. Poprosiłam o ochronę i sąd boży, ale czułam, że to nie wszystko. Po kilku godzinach miałam obraz rzuconej na mnie siatki o drobnych oczkach. Rzeczywiście czułam się dziwnie, jakbym nie miała kontaktu z Bogiem. Dopiero potem przeczytałam tu na stronie, że taki m.in. jest skutek astralnych sieci. Zdecydowałam, że te i podobne uwikłania oddam w schemacie oddawania kryształów Bogu http://modlitwainnanizwszystkie.pl/artykuly.php?id_artykulu=1133 , gdzie wstawiłam tam takie uwikłania: ,,wszystkie astralne, archanielskie, od istot fioletu pochodzące i nie tylko rozmaitej ilości, wielkości, jakości :sieci, kajdany, liny, sznury, łańcuchy, chipy, kotwice, astralne krzyże, merkaby, figury geometryczne przestrzenne i płaskie oraz intencje, nawyki, potrzeby zatrzymujące sieci. Po wszystkim poczułam sie o wiele lepiej. Znów czuję radość w sercu, jak myślę o Bogu.

[2016-04-26 13:17:29] Gosia K: No-zrobilam tak- pokłon Bogu, płacz, oddawanie, przepraszanie, potem wg schematu kryształow to oddałam oraz oddzielnie ataki energetyczne i robienie czarnych dziur  fiz. i ener. w  sercu, intencje na to oraz przyszlo mi, że mam posluchać modlitwy CD serce w pokłonie.

[2016-04-26 13:17:41] Gosia K: i czuje sie lepiej

[2016-04-26 13:18:10] Sławomir Majda: długi jeszcze oddaj własne i anuluj cudze w tej materii

[2016-04-26 13:18:49] Gosia K: które powstały na skutek....

[2016-04-26 13:21:12] Sławomir Majda: no w temacie