Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt wg ustawień przeglądarki.


artykułach i komentarzach w komentarzach

Losowe zdjęcie

Modlitwa Inna Niż Wszystkie
Niska samoocena, znudzenie a misja pilnowania wschodów słońca. Wzorce obciążeń Duszy.
Intrygujące zjawisko występuje u osób/Dusz mających doświadczenia związane z pełnieniem władzy, a zwłaszcza najwyższych możliwych stanowisk społecznych takich jak np. cesarz, arcykapłan, wódź zdobywca, wybitna hetera czy powszechnie znane [np filmowe, piosenkarskie] bóstwo seksu.
Opowiadał mi kiedyś znajomy regreser, że przez całe stulecia pilnował wylewów Nilu. Dziecko w każdej szkole wie, że Nil wylewa co roku, na skutek opadów deszczu na Wyżynie Abisyńskiej, tam gdzie są jego źródła. Nie trzeba tego procesu wcale kontrolować, a prawdę powiedziawszy nie da się. Bowiem deszcze w tej części Abisynii i w wielu innych miejscach padają niezależnie od woli, od opinii mojej czy kogokolwiek innego. Misja pilnowania Nilu została przydzielona w znaczącej Egipskiej inkarnacji Duszy znajomego. Był wówczas jakimś kapłanem, pewnie arcykapłanem z wysokim mniemaniem o sobie. I jak ustalił poprzez regresję potrzeba pilnowania wynikała z kilku połączonych ze sobą czynników tj:
1) Z wielkiej nudy zarówno Duszy, jak i osobowości. Dzisiaj nawet w środku mroźnej zimy możemy udać się gdzieś nad gorące morze, aby sobie z rybkami ponurkować. Odpowiednio możemy pojeździć na nartach, nawet w arabskich Emiratach. Jednak za czasów faraonów nie było to możliwe i pozostawała monotonia codziennego dnia. Takiego samego przez całe lata.
2) Na skutek nawalenia się i nieprzytomności, oraz pozostawania w transach.
3) Na skutek picia alkoholi i brania narkotyków. Co dla wielu było skutkiem wyłącznie gigantycznej nudy i dostarczało jakiekolwiek zmiany.
4) Na skutek już wcześniej pełnionych znamienitych w/w ról społecznych, związanych z wszelką najwyższą władzą.
Ktoś tak uznany, kto sprawdził się już wcześniej w najwyższych stanowiskach nie nadaje się do ciężkiej roboty, zatem poszukuje pracy kolejnej, nie mniej ważnej w której może wykazać się twórczo dla społecznego dobra. Dajmy na to poprzez pilnowanie wschodów i zachodów słońca. Strażnikowi wydaje się że przecież wszyscy wieśniacy będą wdzięczni, bo od jego decyzji znów tak wiele zależy. Możliwe, że widzi siebie jak tę pracę jest noszony na rękach przez wiwatujące tłumy, które same będąc trzeźwymi, chętnie pozbyłyby się nieroba, będącego przecież na ich utrzymaniu.
Dla wszystkich spragnionych wytężonego i stałego zajęcia, znajdowano zatem to czego byli najbardziej godni, nawet pilnowanie np.
-czarnych Dziur w kosmosie
-wiejącego wiatru
-wydmy piasku na pustyni
-czyjegoś łona, odpowiednio penisa
-kwitnącego drzewa wiśni i nie tylko.
Jeszcze bardziej wyszukane zajęcia organizuje się dla istot nieprzytomnych, znudzonych a spragnionych działania prorodzinnego. Dajmy na to Bóg powierza tak komuś dbanie o cnotę i o zbawianie prostytutek lub alfonsów. To jeszcze się nikomu nie powiodło i niestety nie rozumiejąc zjawiska, wielu bezpowrotnie traci czas. Kończy się rozczarowaniami, płaczem, udrękami oraz trzymaniem we własnej rodzinie narkomanów/alkoholików. Nie jest przyjemne kiedy własna żona, z wzorcami prostytutki Linkprzyprowadza do domu autobus kochanków, lub pijany mąż katuje żonę z wszelkich przyczyn i wszelkimi środkami.
Jeśli mimo wszystko dana osoba/Dusza dysponuje nadal nadmiarem wolnego czasu i ciągle nudzi się w tym co stworzyła, to może nie jest zbyt przytomna, więc dla takich pozostaje jedynie .....eksploracja kosmosu. Tu pole do popisu, do wykazania się geniuszem jest doprawdy ogromne i daje nieograniczone możliwości. Przy okazji osiąga się też święty spokój, bo z uwagi na wysokie progi, niewielu z Ziemian wtrąca się w sprawy wagi kosmicznej.
Będąc w ciele doradczym np. w Kosmicznym Parlamencie można już brać słusznej wielkości finansowe uposażenie, jak też biesiadować, albowiem katering i wynalazki to kosmici zawsze mają przednie. Doskonale opisał podobne posiedzenia Stanisław Lem w jednej ze swoich Podróży z Dzienników gwiazdowych.
W art. pt.,, 800 intencji do oczyszczenia” Link jest tylko kilka poświęconych kosmitom. Spisane tam, a znane pijakom i narkomanom hasło ,,odlatywania w kosmos” czy ,,miłego powracania z kosmosu” nie wzięły się z niczego.
Puszczanie nawalenia dotyczącego kosmitów wcale nie jest procesem złożonym, tylko głowa zdaje się lada chwila ,,odpaść” kiedy rozmaite kace, nieprzytomności, umowy z kosmitami i ich skutki, dobry Bóg w jednym czasie usługuje rozkodować. Możliwe, że znany z Olimpu narkotyk tzw. ambrozja była również skomponowania na kosmicznym odlocie.
Na filmie pt ,,Rodzina nie z tej Ziemi” pewien generał niewoli kosmitów z całego wszechświata i wykorzystuje ich do projektowania wynalazków (od smartofonów po..wyszukiwarkę internetową). Odwrócimy sytuację u zastanówmy się, czy np. taki biblijny Urim, Tummim, Arka Przymierza nie są pomysłami istot( lub grup) astralnych, a nawet kosmitów jacy przecież nudząc się u siebie, rozdają nam Ziemianom gratisowe wynalazki, cudowne bronie oraz gwarantują postęp techniczny i duchowy. To, że gadżety odciągają od Boga, że zastępują osobisty kontakt z Bogiem, osobistą z nim relację, że znikły gdzieś prywatne rozmowy ze Stwórcą, dla wielu ludzi jest już rzeczą normalną. Zwłaszcza jeśli inicjacja Reiki, Runy, Channeling, Piramidy, materializowanie lingamów (złotych penisów) a nawet pisma p. Bławatskiej równie wielu odbiera jako przekazy dawane przez samego Boga. To że ,,przekazy” i rozmaite Misje, Gadżety nie opierają się na sercu, na współtworzeniu dla najwyższego dobra, nie niosą sobą Miłości przestało mieć już dawno jakiekolwiek znaczenie.
Dodano : 09-01-2015 Przez: s_majda Przeczytano: 625 razy
Komentowanie możliwe jest dla osób zalogowanych.