Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt wg ustawień przeglądarki.


artykułach i komentarzach w komentarzach

Losowe zdjęcie

Modlitwa Inna Niż Wszystkie
Honor żywych Bogów
Honor żywych Bogów, honor wielu istot astralnych i ogromnej ilości ludzkich dusz- nie istnieje. Dusze ludzi żyjących, a już na pewno ludzi umarłych na ogół nie widzą potrzeby honorowych zachowań wobec siebie nawzajem, ani też w środowisku ziemskim, gdy posiadają jeszcze osobowości.
Przykra to konstatacja, a podparta jest wieloletnimi obserwacjami zachowań i wzajemnych interakcji w środowisku dusz. Z nielicznymi wyjątkami, każdy pragnie wywyższyć się ponad wszystkimi sobie znanymi ,,kolegami”, władać nimi. Cena zwykle jest znana, lecz dla dusz mniej jest istotna niż dla cierpiących później ich osobowości. Otóż dusza jeśli jest prowadzona przez pychę ( narkotyki, wzorce DDA) to pragnie:
-Własnego wywyższenia siebie kosztem innych.
-Władania innymi.
-Posiadania niewolników, mających jej służyć np w łóżku, lub do wykonywania innych zadań
-Przykładowo dusza znajomego buduje sobie na kolejne inkarnacje, wojskowe struktury własnej armii, z którą chce podbić świat. Dobiera oficerów ze środowiska dawnych SS-manów oraz z tych, którzy interesują się duchowością promowaną tutaj i teraz przez osobowość przyszłego dowódcy

,,Honor” samych żywych Bogów, ,,właściwy” jest jednak również i dla innych grup.
Jak można świadomie patrząc prosto w oczy wpierać innym, że jest się Bogiem chodzącym na Ziemi?
Jak można twierdzić z uporem, że ma się w sobie boskość, albo więcej boskości niż inni ? Kilku znanych mi polskich radiestetów rozpisuje się o napełnieniu samych siebie boskością. Nie dociera do nich, że to co Boga jest jednak boskie, to co człowieka jest ludzkie, co należy do duszy jest duchowe.
Ziemski człowiek ani jego dusza nie mogą napełnić się boskością bardziej niż mucha owocówka czy kret. Mogą poddać się woli Boga, lub działać wbrew niej, ponosząc tego skutki.
Skutki jednak płacą też niewolnicy tej istoty, sama dusza a w czasie wielu inkarnacji, kilka jej własnych osobowości. Żadną nauczką nie było dla ,,boskiego” zagazowanie w poprzedniej inkarnacji przez Niemców w Auschwitz. Pragnie czynić podobnie bliźnim w przyszłości.
Skutkiem zawsze jest kiedyś jakaś własna bolesna śmierć opisana np w historii Ozyrysa, czy w innych przypadkach, w opasłej książce pt,, Złota gałąź”, będącej zbiorem mitów o kaźni bogów całego świata.
Niedawno odszedł jeden żywych bogów Satia Sai Baba. Był nim etatowo, gdyż co kilka stuleci jego dusza inkarnuje jako ,,boska istota", by manipulować tymi samymi istotami na ziemi. W relacji z podobnymi duszami można utracić godność własną, oraz wolność.

Honor Archaniołów -nie istnieje.
Przedstawiają się jako boscy posłańcy, boscy pośrednicy. W kilku starszych już książkach opisano, że zakładają bolesne pieczęcie na czakrę serca, czyniąc z ludzi niewolników. Wielu regreserów przypomniało sobie podobne doświadczenia z nimi, a także pieczecie zakładane na kostki stóp.
Honor istot fioletowego płomienia-nie istnieje. Inicjacja której poddają zainteresowanych polega na wbiciu w czakrę serca tzw ,,chrystusowego miecza”. Oczywiście bez zgody zainteresowanego człowieka.
Ich energie obecne są min. tam, gdzie w złotym kanale czakrowym, powyżej głowy przejawia się fiolet, lub gdy dominuje w aurze. Fiolet, co warto pamiętać jest też kolorem depresji.

Pewnym obrazem spaczonego poczucia honoru jest honor żołnierza, bandyty. Przejawia się w myśleniu: ,,Honorowa jest tylko nasza wspierająca się grupa. Mamy honor w postępowaniu grupowym, wobec innych grup. My jesteśmy honorowi- więc walczymy z tamtymi, aby ich niehonorowym postępowaniem zniszczyć. Tzn znaleźć ich słabą stronę i wykończyć.”
W obiektywnym sensie, honorowy byłby żołnierz działający dla najwyższego dobra swojej armii oraz dla najwyższego dobra przeciwnika. Jednak takie nastawienie znamionuje obecność świadomości chrystusowej, wykluczającej wojenne intencje w konkretnej istocie.
To raczej jest klanowe poczucie honoru z myśleniem: ,,Nasza żołnierska grupa jest ochraniania przeze mnie, a ja jestem wspierany przez grupę”.

Honor prostytutek. Pamiętajmy, że to tylko kobiece inkarnacje dusz z karmą żołnierza.

Przykłady ziemskie.
Honor istot półboskich. Znajomy napisał o napełnieniu się boskością w tak znacznym stopniu, że w zasadzie przed nim,,klękajcie narody”. Tymczasem jego dusza zamierza inkarnować i ona opowiada innym duszom i zachęca je do wejścia w struktury jego armii, a już w innym wcieleniu do czczenia, jako Boga. Stosuje wiele technik, które można by określić jako magiczne, ale podłożem ich jest satanizm, gdyż atakowane jest w poważny sposób serce przeciwników ,,boskiego”.
Honor jaki przecież nie ma ceny, sprzedają rozmaite dusze, dla władania nad innymi duszami w łańcuchu wielu następnych własnych inkarnacji.

Kobieta z karmą bóstwa tantry seksualnej, ma pewne długi wobec mnie. Jej dusza stała się tego świadoma. Dla spłaty zaoferowała mi swoje córki. Czytaj to tak - jej dusza zaoferowała, że dusze pięknych a nieletnich córek będą posłuszne. Mam jednak sprawę i nie seksualną tylko do niej a córki są mi obce. Oferta zdaje się tyczyć kolejnych inkarnacji, w której one mogłyby być,,posłuszne”. Honor matki, a raczej honor jej duszy- nie istnieje.
Bóstwami tantry są na ogół wielcy aktorzy, znani piosenkarze. Jednostki pośród nich, posiadają tego samego partnera małżeńskiego na całe życie. Ich dusze wcielają karmiczne -seksualne programy z Indii, Egiptu oraz nawyki haremowe. Honor małżeński wobec poślubionego partnera raczej nie istnieje.

Co kilkadziesiąt lat, w innym zakątku świata pojawia się kolejny Mesjasz- zbawca ludzkości. Czytałem o kilku dawniejszych w Afryce, a współcześnie o wielu na wszystkich prawie kontynentach. Taki regionalny, czasami powiatowy zbawca, wspiera zależnie od sekty małe grupki, lub wzbudza sympatię całego narodu. Regułą jest wojenne nastawienie wywyższonych Zbawców, jacy pociągają wielbicieli ku wojnom z niewiernymi.

Honor u Boskich Matek, Boskich Ojców- głównie hindusów, nie istnieje.
Aspektem żywego boga jest Guru joga z czczeniem swego mistrza-nauczyciela. Kiedy mistrz na to pozwala, wiedzie go próżność, a nie mistrzostwo.

Jeśli się zastanowimy, to każdy z nas a ściślej każda dusza jest zbrukana karmicznie na rozmaite sposoby, od prostytucji, do bałwochwalstwa wyrażanego choćby czczeniem obrazów. Czy jest to jednak właściwa motywacja do destrukcyjnych zachowań, lub do niszczenia bliźnich? Raczej widziałbym możliwość spojrzenia na samego siebie dawnego z honorem, takim samym jak na wszystkich innych.
Zadałem sobie kiedyś z duszą pytanie, czy krwawa przeszłość żołnierza (prostytutki) ma mnie niszczyć w nieskończoność?
No to ile jeszcze ma to trwać?
Czy ja z duszą, mamy doświadczać za dawne błędy, niekończącej się pokuty, za boleści zadane innym?
Przyjaciółka o wielkim sercu, gdy wspólnie rozważaliśmy kwestie prostytucji usłyszała:
,,Nie jest ważne jak wielki byłeś w przeszłości.
Nie jest ważne, jak nisko upadłeś kiedykolwiek.
Nie jest ważne, jak inni ludzie oceniają twoje działania i ciebie samego.
Nie jest ważne, kogo widzą w tobie inni.
Jedyne co się liczy to twój stosunek do Boga, Twojego stwórcy, i Twoja relacja z Nim.
Ważne jest to, jak Bóg postrzega ciebie oraz twoją duszę.”
Pamiętając o tym ,zachęcam na warsztatach ,,Pocukrujcie Bogu w modlitwie. On będzie wiedział, że to robicie. Pamięta jednak waszym duszom słowa złe, brak honoru, miłosierdzia.
Podejdźcie do każdego kłopotu, utrudnienia z oczekiwaniem na to, jak Bóg postrzega was i działania waszych dusz w danej sprawie, mającej źródło kłopotu w dawnych wcieleniach. Pokłońcie się w tej sprawie. Wówczas każde dawne utrudnienie staje się dla was stopniem prowadzonym w górę. Nie będzie zatem garbem na plecach, a prawdziwym sukcesem, wynikającym z uświadomienia sobie własnego błędu popełnionego przez duszę, oraz skutku przewinienia. A to co teraz jest ciężarem, czy jak go nawet nazwiemy, naszym krzyżem, przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie."
Przykładowo, jestem świadomy tego, że moja dusza inkarnowała kiedyś jako kobieta prostytutka czy mężczyzna żołnierz. No i co z tego wynika? Nic. Nikt nie jest w stanie mnie z tego powodu zakłopotać, zawstydzić. Brzemię oddałem Bogu.

Jedno z piękniejszych wydarzeń związanych z innymi, pojawiło się, kiedy dusza znajomej, pokazała mi dokument wymodlony przez jej osobowość, z którego wynikało, że zmazała winy dokonanej aborcji i odzyskała prawo bycia kobietą. Była to czysta karta- glejt, z którym zła przeszłość nie ma już negatywnie rzutować na przyszłość. Jej jajniki, piersi są bezpieczne, może też niewinnie rodzić dzieci. Obie i dusza i jej osobowość prawdziwie, bo we łzach, pokazały Bogu, że mają honor przyznając się do błędu, przebaczając. Bóg i tylko Bóg dokonał oceny tej istoty.
Na mnie zrobiło to wrażenie, inaczej niż zapewnienia człowieka, co ogłosił, że napełnił się boskością w 75%.
Dodano : 14-07-2011 Przez: s_majda Przeczytano: 910 razy
Komentowanie możliwe jest dla osób zalogowanych.