Unikanie osób ,,ważniejszych”, ,,lepszych”-intencje
Intencje powstały z uwagi na niską samoocenę poszukiwania, znajdowania sobie w otoczeniu osób nisko wibracyjnych, zagubionych, z niską samooceną, które to osoby pasują do naszego sposobu życia, zachowania, nie są agresywne, nie budzą strachu, wraz ze wzorcem unikania osób medialnych, osób przy władzy, osób zaradnych lękania się ich również w kontekście doboru seksualnego, w relacjach małżeńskich i nie tylko. Jest kilka wzorców w takim postępowaniu.
1. Wzorzec regulowania bezpieczeństwa przez obniżanie skali
– wybieranie ludzi „mniejszych”, mniej sprawczych, mniej widocznych,
– unikanie osób, przy których trzeba by się ujawnić, określić lub stanąć w pełni,
– bezpieczeństwo budowane przez pomniejszenie kontekstu relacji.
2. Wzorzec unikania konfrontacji z własną mocą
– osoby zaradne, medialne, decyzyjne nie tylko budzą lęk, one konfrontują z pytaniem: „kim ja jestem wobec nich?”,
– unikanie nie dotyczy ich agresji, lecz własnego obrazu siebie.
3. Wzorzec mylenia spokoju z brakiem zagrożenia
– osoby „nieagresywne” i „zagubione” są wybierane, bo nie aktywują lęku,
– brak napięcia bywa mylony z bezpieczeństwem relacyjnym,
Relacja ma nie poruszać, nie stawiać wymagań, nie wywoływać ekspozycji.
4. Wzorzec seksualno-relacyjnego obniżania poprzeczki
– lęk przed osobami sprawczymi przenosi się na dobór partnerów,
– seksualność i bliskość są regulowane przez potrzebę kontroli,
Wybór żony/męża ma minimalizować ryzyko bycia ocenionym lub odrzuconym.
5. Wzorzec unikania bycia widzianym
– osoby „medialne” i „przy władzy” symbolizują widoczność,
– lęk nie dotyczy ich, lecz bycia w polu oceniania przez innych,
Relacje wybierane są tam, gdzie można pozostać niewidocznym.
6. Wzorzec lojalności wobec niskiego obrazu siebie
– powtarzalny dobór podobnych osób wzmacnia znany obraz siebie-często jako nieudacznika,
– relacja staje się potwierdzeniem: „taki jestem / taka jestem”,
– wyjście poza ten krąg oznaczałoby zdradę dotychczasowej tożsamości.
Opracowanie Sławomir Majda, Konrad Jaszowski, Małgorzata Krata, Adam Żak. Fragment powtarzalny, będący rdzeniem idei jest taki: ,,bycia tymi, którzy z powodu utrwalonego obrazu siebie, przez niską samoocenę, oraz przez misje m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania,.

Usystematyzowane uwalnianie się od obciążeń- linki do tekstów, informacje o nagraniach, praca z intencjami, technika pokłonu >Link.
Kwestie techniczne dotyczące idei oraz budowania zdań przy pracy z intencjami.
Art ,,800 intencji do oczyszczenia” Link
,,Schemat jedno – zdaniowy do intencji. ” Link
Film ,,Pokłon po wykonanych intencjach”>Link
Słowo (–nie) dodane przy pracy z intencjami do jakiegoś słowa oznacza, że warto je wymienić jako przeciwieństwo lub a nawet samodzielnie już w trakcie znaleźć i wypowiedzieć dowolne synonimy jakie się nasuwają na myśl razem z ich przeciwieństwami.
np. — bycia biedakami, chorymi dobrze jest powiedzieć również z jego przeciwieństwem
–bycia biedakami, chorymi, –nie bycia biedakami, chorymi.
Pozwala to od razu maksymalnie szeroko ruszyć dany wzorzec w odmiennych aspektach, również w jego przeciwieństwie. Warto też wiedzieć- że Dusze często myślą, twierdzą, że one nie mają takich przeciwnych wzorców np. że nie są bałwochwalcami jak w danym przypadku (danym słowie).
Inny przykład: Dusza kobiety zaprzecza byciu kiedyś złą matką. Więc dodanie tu słowa przeczenia – nie bycia złą matką pozwolić jej może na zrozumienie stanu w jakim się znajduje. Bycie złą matką, –nie bycia złą matką–„-Ależ skąd nigdy w życiu! To przecież są nie moje wzorce. To co ja robię jest moją prywatną sprawą”.[-Nader często mówi lub myśli o sobie dusza].
Intencje powstały z uwagi na niską samoocenę poszukiwania, znajdowania sobie w otoczeniu osób nisko wibracyjnych, zagubionych, z niską samooceną, które to osoby pasują do naszego sposobu życia, zachowania, nie są agresywne, nie budzą strachu, wraz ze wzorcem unikania osób medialnych, osób przy władzy, osób zaradnych lękania się ich również w kontekście doboru seksualnego, w relacjach małżeńskich i nie tylko. Jest kilka wzorców w takim postępowaniu.
1. Wzorzec regulowania bezpieczeństwa przez obniżanie skali
– wybieranie ludzi „mniejszych”, mniej sprawczych, mniej widocznych,
– unikanie osób, przy których trzeba by się ujawnić, określić lub stanąć w pełni,
– bezpieczeństwo budowane przez pomniejszenie kontekstu relacji.
2. Wzorzec unikania konfrontacji z własną mocą
– osoby zaradne, medialne, decyzyjne nie tylko budzą lęk, one konfrontują z pytaniem: „kim ja jestem wobec nich?”,
– unikanie nie dotyczy ich agresji, lecz własnego obrazu siebie.
3. Wzorzec mylenia spokoju z brakiem zagrożenia
– osoby „nieagresywne” i „zagubione” są wybierane, bo nie aktywują lęku,
– brak napięcia bywa mylony z bezpieczeństwem relacyjnym,
Relacja ma nie poruszać, nie stawiać wymagań, nie wywoływać ekspozycji.
4. Wzorzec seksualno-relacyjnego obniżania poprzeczki
– lęk przed osobami sprawczymi przenosi się na dobór partnerów,
– seksualność i bliskość są regulowane przez potrzebę kontroli,
Wybór żony/męża ma minimalizować ryzyko bycia ocenionym lub odrzuconym.
5. Wzorzec unikania bycia widzianym
– osoby „medialne” i „przy władzy” symbolizują widoczność,
– lęk nie dotyczy ich, lecz bycia w polu oceniania przez innych,
Relacje wybierane są tam, gdzie można pozostać niewidocznym.
6. Wzorzec lojalności wobec niskiego obrazu siebie
– powtarzalny dobór podobnych osób wzmacnia znany obraz siebie-często jako nieudacznika,
– relacja staje się potwierdzeniem: „taki jestem / taka jestem”,
– wyjście poza ten krąg oznaczałoby zdradę dotychczasowej tożsamości.
Unikanie osób ,,ważniejszych”, ,,lepszych”-intencje
bycia tymi, którzy z powodu utrwalonego obrazu siebie, przez niską samoocenę, oraz przez misje m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania
1. Naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, zaufania, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony samego Boga oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
2. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony wszelkich płci ludzi, Dusz, istot, bytów, tworów, zwierząt, roślin, kosmitów i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
3. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. wszelkiego rodzaju, znaczenia, gatunku, płci m.in. dawnych i nowych, aktywnych i nieaktywnych wszelkich bóstw, bogiń, boskich matek, boskich ojców, boskich synów, boskich córek, boskich rodzin, Goauldów, koleżków Boga, bogów, półbogów, Asurów, Świętych, guru, mistrzów, nauczycieli, Mesjaszy, aniołów, a w tym astralnych m.in. Archaniołów, cherubinów, serafinów, astrali, władców, zarządców, właściciel i twórców światów astralnych i drzew dusz, proroków i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
4. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. fizycznych i astralnych węży, robaków, drapieżników, wirusów, szkodników, grzybów, pleśni, owadów, drobnoustrojów, bakterii, mikroorganizmów i makroorganizmów, jaszczurów, istot, bytów, tworów, pasożytów, symbiontów, lokatorów naszej i cudzej energetyki oraz ze strony m.in. wszelkich duchów, demonów, strzyg, duchów przodków, istot opętujących, mitycznych stworzeń, mitycznych istot i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
5. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. naszych i cudzych wszelkiego rodzaju cudotwórców, uzdrowicieli, znachorów, bioenergoterapeutów, lekarzy ciała i Duszy, od cudownych boskich uzdrowień, od właścicieli, zarządców i struktur różnych praktyk inicjacyjnych m.in. religijnych oraz Reiki, od wiedźm, magów, szamanów, wizjonerów, wyroczni, od znaków na niebie i ziemi, od czarownic, czarowników, od magii, od żywiołów, joginów, tantryków, i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
6. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. wszelkich oświeconych, oświecających, wybielających i odpowiednio zaczerniających siebie i innych m.in. ludzi, Dusz, istot, części naszej i cudzej Duszy i istoty, od tych dążących do nirwany, do zbawienia, wyzwolenia, odkupienia osiągających je, od wielbicieli i twórców wszelkich kompresji astralnych, wszelkich niebios, piekieł, rajów, czyśćców, światów astralnych i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
7. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. wszelkich ateistów, agnostyków, heretyków, wyznawców bahaizmu, religii plemiennych, wielobustwa, animizmu, totemizmu, taoizmu, shinto, sikhizmu, dżinizmu, ahinsa, ayyavazhi, wyznawców Wicca, wyznawców buddyzmu, druidyzmu, voodoo, theravady, mahajany, chan, zen, son, amidyzmu, Szkoły Czystej Krainy, tendai, shingon, buddyzmu tybetańskiego, ningma, kagju, sakja, dzionangu, gelug, Bon i nie tylko oraz od ich kapłanów, twórców, wyznawców, promotorów i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
8. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. Jezusa, Apostołów, ojców kościoła, Wszystkich Świętych, Ojcze Nasz, Ducha Świętego, jak również m.in. wyznawców, twórców, kapłanów i zarządców wszelkich sekt chrześcijańskich m.in. starokatolicyzmu, kościołów utrechckich, kościołów narodowych, mariawityzmu, katolicyzmu, wschodniego katolicyzmu, grekokatolicyzmu, kościoła rzymskokatolickiego, sedewakantyzmu, konklawizmu, palmariznizmu, lefebrystów, anglikanizmu, prawosławia, od kościołów bizantyjskich, cerkwi prawosławnych, staroobrzędowców, popowców, bezpopowców, skopców, starokalendarzowców, kościołów orientalnych, koptów, Syryjczyków, kościołów asyryjskich, adwentystów, milleryzmu, anabaptyzmu, wyznawców arianizmu, baptyzmu, braci morawskich, braci polymuckich, husytyzmu, kalwinizmu, kongregacjonizmu, prezbiterianizmu, kwakrów, luteranizmu, monnonityzmu, metodyzmu, pentekostalizmu, salwacjonizmu, unitarianizmu, waldensów, amiszów, restoracjoizmu, ruchu babackiego, Świadków Jehowy, Zrzeszenia Wolnych Badaczy Pisma Świętego, Świętych Ruchów Misyjnych, wyznawców unitaryzmu, mormonów, Kościołów Jezusa Chrystusa w Dniach ostatnich, Społeczności Chrystusa, afrochrześcijaństwa jak aladury, harrizmu, kimbangizmu, lumby i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
9. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. wyznawców, twórców, kapłanów i zarządców m.in. dżinizmu, digambarów, sthankawasi, śwetambarów, gnostyków, wyznawców manicheizmu, mandeizmu, ze strony wszelkich odłamów i sekt Wisznu, wiszniuzmu, krysznaizmu, śiwaizmu, lingajatów, śaktyzmu, mazdaizmu, religii perskich, mazdakizmu, mitraizmu i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
10. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony wyznawców, twórców, kapłanów i zarządców świata Islamu m.in. alawitów, alewitów, charydżytów, sunnitów, szyitów, immaitów, ismalitów, zajdytów, wyznawców sufizmu, Ahmadiyya, czarnego islamu, Maurów, Narodu islamu, drudyzmu, ahl-e-hakk, zikrytów, skrypturalizmu, koranizmu, jezydyzmu i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
11. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. promotorów, twórców, kapłanów i wyznawców wszelkich sekt i frakcji judaizmu: m.in. felaszów zwanych czarnymi żydami, judaizmu mesjanistycznego a w tym chasydzkiego, judaizmu konserwatywnego, ortodoksyjnego, postępowego, rekonstrukcjonistycznego, karaimizmu, mozaizmu, samarytanizmu i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
12. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. twórców, organizatorów, zarządców i wyznawców tzw. nowych ruchów religijnych jak babizmu, bahaizmu, czeondoizmu, kaodaizmu, szejkersów, Kultów cargo, Falun Gong, Modekngei, New Age, Realizm, Rastafari, Scjentologi, Metody Quan Yin, Wicca, „Jam Jest”, Asatriuzmu, Hellenizmu, Słowanowierstwa, Inteligentnej Jogi Międzynarodowej, Medytacji Transcendentalnej, Misji Boskiego Światła, Międzynarodowego Towarzystwa Świadomości Kryszny, Neo-Sannyasmu (Osho), Radha Soami, Sathya Sai Baby, Swaminaryan Faith, Harrizmu, konfucjanizmu, santerii, sikhizmu, shinto, taoizmu, zaratusztrianizmu i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
13 oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony promotorów, twórców, kapłanów i wyznawców wszelkich sekt i frakcji m.in. religii oraz mieszkańców Superkontynentów, kontynentów oraz prehistorycznych krain takich jak m.in., jak Pangea, Gondwana, Atlantyda, Lemuria, Mu, Gobi, religii rodzimych Afryki, Australii, Oceanii, Azji, Europy, obu Ameryk i innych miejsc na Ziemi, i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
14. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. wszelkiego rodzaju m.in. tyranów, despotów, socjopatów, katów, terrorystów, szantażystów, sędziów, prawników, prokuratorów, oskarżycieli, panów, władców, zwierzchników, przełożonych, pracodawców, współpracowników, klientów, płatników, manipulatorów, hipnotyzerów, królów, książąt, dworów, doradców, posłańców, notariuszy, sekretarzy, władzy państwowej, religijnej, oraz ze strony wszelkich twórców, promotorów rozmaitych destrukcyjnych wynalazków i praktyk a w tym takich jak wszczepienne substancje, wirusy, pasożyty, bio-roboty, artefakty, jak gry i zabawy takie jak Jumanji, Kamienie Nieskończoności, Pierścienie władzy i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
15. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. wszelkich planet, konstelacji, kosmosu, gwiazd, księżyców, komet, asteroid, galaktyk, pyłu kosmicznego, czarnych dziur, słońc, ciał niebieskich od ich ruchów, położenia, oddziaływań oraz ich wszelkich m.in. właścicieli, zarządców, twórców, najemców, użytkowników i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
16. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony wszelkiego rodzaju, wielkości, znaczenia naszych i cudzych m.in. amuletów, talizmanów, strojów, artefaktów, gadżetów, przedmiotów oraz instrumentów plazmowych, muzycznych, magicznych i niemagicznych, od pierścieni, pieczęci, różdżek, eliksirów, ziół, dymów, kadzideł, pieśni, mantr, Świętych tekstów, roślin, zwierząt, metod wróżbiarskich, obrzędów, zabobonów, od komunii Świętych, od ofiar składanych komuś/czemuś, dewocjonaliów, obrazów, figur, rzeźb, malowideł, sakramentów, narkotyków, alkoholi, ekstaz duchowych i fizycznych, szamanizmu, mistycyzmu, wszelkich utopii i nie tylko oraz m.in. ich wszelkiego rodzaju twórców, promotorów, właścicieli, użytkowników, beneficjentów, i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
17. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony wszelkiego rodzaju, wielkości, znaczenia m.in. wszelkich form i przyczyn zniewoleń, uwięzi, uwikłań jak m.in. sieci, lin, kajdan, smyczy, obroży, karcerów, więzień, klatek, haków, dybów, ośmiorniczek, piramid, protomolekuły ich odpowiedników, zamienników i nie tylko oraz ich wszystkich m.in. entuzjastów, twórców, promotorów, beneficjentów, ofiar, strażników, świadków i wyznawców i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
18. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony wszelkiego rodzaju, wielkości m.in. obrzędów, kultów, nominacji, namaszczeń, pozwoleń, wytycznych, umów, przysiąg, przyrzeczeń, kontraktów, nakazów, zakazów, cyrografów, misji, ślubowań, paktów, aktów, porozumień, traktatów i nie tylko oraz ich wszelkich m.in. twórców, promotorów, beneficjentów, kapłanów, strażników, ofiar, świadków i wyznawców i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
19. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony naszych i cudzych, a w tym również licencjonowanych m.in. strażników, weryfikatorów, windykatorów, komorników, pośredników, świadków, twórców, założycieli, ochroniarzy, opozycji, cenzorów, promotorów, beneficjentów, ofiar naszych i cudzych działań, zamiarów, przejawień i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
20. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. wszelkiego rodzaju, wielkości, znaczenia, płci, rasy, gatunku m.in. rodziców, wychowawców, wychowanków, nauczycieli, małżonków, kochanków, dzieci, rodzeństwa, sióstr, braci, cioć, wujków, kuzynów, całych rodów, rodzin, społeczności, warstw społecznych, dziadków, babć, krewnych i niespokrewnionych, od osób tej samej lub odmiennej płci oraz ze strony naszych i cudzych m.in. elementów budowy fizycznej i energetycznej, narządów, tkanek, komórek, atomów, przetworników, układów i zespołów biologicznych, fizycznych, chemicznych, energetycznych, zegarowych, cyfrowych, ich mechanizmów działania, i wszelkich programów sterujących nimi na wszystkich poziomach, przestrzeniach, płaszczyznach, elementach i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
21. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony wszelkiego rodzaju, znaczenia, rangi, poziomu, płci m.in. stowarzyszeń, bractw, wspólnot, komun, szkół, związków, organizacji a w tym m.in. administracyjnych, wojskowych, cywilnych, świeckich, medycznych, finansowych, religijnych, mesjanistycznych, duchowych, gospodarczych, publicznych, politycznych, przestępczych, wywiadowczych, seksualnych, narkomańskich, pijackich, państwowych, globalnych, kosmicznych, wielowymiarowych, czasoprzestrzennych i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
22. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. pogody, przyrody, żywiołów, pory dnia, nocy, pory roku, daty, astrologii, astronomii, numerologii, meteorologii, temperatury otoczenia, ciśnienia, częstotliwości, kolorów, dźwięków, rytmów, wibracji, wilgotności, wysokości Słońca na niebie, od czynnika czasu i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
23. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. naszych i cudzych kodowań, od myślokształtów, blokad, obciążeń, wzorców, punktów widzenia, sposobów rozumienia, od uwikłań, krzyży i węzłów karmicznych, od karmicznych postaci, karmicznych relacji, schematów karmicznych, od zmów milczenia, od cykli planetarnych, od koła karmy, od koła fortuny, od figur geometrycznych płaskich, przestrzennych, od anomalii, od lustrzanych odbić, od losu, przypadku, loterii, szczęścia i odpowiednio od pecha, klątw, uroków, liter, słów, znaków, symboli, cyfr, liczb, alfabetów, mandal, tatuaży, od efektów potwierdzenia, od magazynów obciążeń i wzorców, od wyznaczników, ozdobników, czipów, urazów, kalectw, chorób, od pustki, próżni, nicości w umyśle i życiu oraz od ich wytwórców, promotorów, ofiar i beneficjentów i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
24. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. naszych a przez nas cudzych wszelkich bałwochwalczych postaci, czynów, intencji, zamysłów, wzorców, nawyków oraz ze strony tych, co modlą się do nas jak do bogów, do bóstw, do mistrzów, Świętych, do oświeconych, do istot astralnych; oraz ze strony traktujących nas, lub innych jako pośredników do Boga, pośredników do wszelkich bóstw, bogiń; oraz ze strony czczących nas, wychwalających nas, wielbiących nas; oraz ze strony tych, którzy modlą się za nas do bóstw, bogiń, kosmitów w naszym imieniu, w naszych sprawach, dla dobra naszego i odpowiednio ze strony tych, którzy w modlitwach nam złorzeczą, rzucają klątwy i uroki, którzy chcą się mścić na wszelkie sposoby i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
25. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony wszelkich m.in. odmian, stowarzyszeń, grup i kręgów m.in. demonicznych, satanistycznych, lucyferańskich, wojennych, wojskowych, magicznych, czarno-magicznych, tantrycznych, czarno-tantrycznych, biało-astralnych, grup płomieni, Ścieżki Lewej Ręki oraz m.in. szoku bojowego, od pogromów, zamętu, od czarnych słońc, nekromantów, istot mroku, istot ciemności, sił zła, demonów, władców piekieł, diabłów stróżów, kainitów, Szatana, Lucyfera, Belzebuba, Kali, strzyg, istot i Dusz, jakie upadły, istot rogatych, krnąbrnych, agresywnych, napełnionych pychą, egoizmem i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
26. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony wszelkiego rodzaju, wielkości, rasy, znaczenia i płci m.in. seksoholików, lesbijek, gejów, transwestytów, gwałcicieli, sadomasochistów, celibantów, eunuchów, burdelmam, alfonsów, prostytutek, dewiantów, zboczeńców, pedofilów, zoofilów, koprofilów, koprofagów, kazirodców, panseksualistów, cykli hormonalnych, od chowu wsobnego i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
27. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko z powodu m.in. naszych i cudzych działań związanych z Końcem Świata, w okresie 2012 roku, z innymi Końcami Świata z poszukiwaniem Boga, z Apokalipsami, Armagedonami, z końcami cywilizacji i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
28. oraz naszego a przez nas cudzego z wszelkich przyczyn, wszelkimi sposobami m.in. Bodhisattwy poszukują oraz wybierają relacje z osobami zagubionymi, nisko oceniającymi siebie i funkcjonującymi w podobnym zakresie życiowym, jakby tylko w takim otoczeniu możliwe było poczucie względnego bezpieczeństwa, oraz regulowania własnego lęku poprzez dobór osób nieagresywnych, nieekspansywnych i niewymagających, które nie konfrontują z koniecznością zajęcia miejsca, określenia się ani pokazania w pełni; odpowiednio unikania osób sprawczych, medialnych, widocznych i decyzyjnych nie dlatego, że są realnie zagrażające, lecz dlatego, że uruchamiają lęk przed byciem ocenionym, porównanym lub niewystarczającym, oraz funkcjonowania we wzorcu, w którym bezpieczeństwo relacyjne budowane jest przez obniżanie skali kontaktu, mocy, możliwości i ambicji obecnych w otoczeniu; odpowiednio przenoszenia tego samego mechanizmu na sferę seksualną i partnerską, gdzie dobór żony lub męża ma minimalizować ryzyko odrzucenia, ekspozycji i konfrontacji z własnym poczuciem wartości; oraz unikania relacji, w których druga osoba jest silna, zaradna lub pewna siebie, jakby taka dynamika zagrażała kruchej równowadze wewnętrznej; odpowiednio mylenia spokoju i braku napięcia z realnym bezpieczeństwem, oraz wybierania relacji, które nie poruszają, nie wymagają i nie stawiają pytań o własną pozycję; odpowiednio utrwalania wzorca niewidoczności, w którym pozostawanie na uboczu, w cieniu i poza polem uwagi chroni przed lękiem, ale jednocześnie zawęża zakres doświadczenia, oraz noszenia w sobie lojalności wobec obrazu siebie jako osoby „mniejszej”, „słabszej” lub „nie na równi z innymi”, co prowadzi do powtarzalnego doboru relacji potwierdzających ten obraz; odpowiednio życia w schemacie, w którym relacje stają się narzędziem regulowania samooceny, a nie przestrzenią rzeczywistego spotkania i nie tylko, a to wszystko w zależności i odpowiednio w niezależności od m.in. woli, wytycznych, opinii, działań, poleceń, postanowień, podpowiedzi, inspiracji, łask, szczodrości i odpowiednio ich braku ze strony m.in. naszej duszy, całej naszej istoty i nie tylko oraz od bycia zdrowymi, lub chorymi fizycznie, energetycznie, rozchwianymi lub chorymi psychicznie-umysłowo, chorymi uleczalnie, lub przewlekle, lub nieuleczalnie oraz od bycia osobami kalekimi, osobami z urazami, osobami niedomagającymi, chorymi bezpośrednio lub posiadającymi objawy lub skutki karmiczne, wsobne m.in. rozmaitych chorób, dolegliwości, ułomność i nie tylko oraz naszego a przez nas cudzego doświadczania tego wszelkich skutków
Opublikowano: 21/01/2026
Autor: Sławomir Majda
Kateogrie: Kobieta i mężczyzna we wzajemnych relacjach


Komentarze